TRZYDZIEŚCI SONETÓW WRZEŚNIOWYCH (27)

27.
Zrzuca już orzech żółte liście,
całymi dniami śpią w nich jeże,
idylla to świata obrzeże
mój ogród, moje wyjście.

Nie oszukuję, wciąż gram szczerze,
Kandyd zmęczony też tu przyśnie,
zanim opiszę ludzkie dusze,
zamienię sprzeciw na przymierze.

Snuj się dniu ciepły i godzino,
by się odbyło uprawianie,
aż się pokażą i odpłyną

chwile przy werblach defilady!
Więc pomóż mi kochanie,
bo sama nie dam rady.

Zaszufladkowano do kategorii 2012, Nie daję ci czytać moich wierszy | Otagowano , , , , , , | Dodaj komentarz

TRZYDZIEŚCI SONETÓW WRZEŚNIOWYCH (26)

26.
Swoją wolą Mr Hyde
rozmnożyłeś się przez podział.
Jak zwał tak zwał.
Myślisz, że zło to jedynie slajd

z ubiegłej epoki. Ułatwienie, fart,
że zło to tylko wirtualny rozdział.
Wmawiasz artystowski zapał,
taki w sztukę nieodzowny start.

Metafizyka, mówią wieki,
a ja ci mówię: fałsz.
Fałszywy Dr Jekyll.

Nikogo takiego nie zna Natura,
i co z tego „badania” doktorze masz?
Ciemne noce też są często w chmurach.

Zaszufladkowano do kategorii 2012, Nie daję ci czytać moich wierszy | Otagowano , , , , | Dodaj komentarz

TRZYDZIEŚCI SONETÓW WRZEŚNIOWYCH (25)

25.
Zamiana uczuć na sonet
to transfer obustronny.
Lecz nie dla potomnych.
Sama płonę.

Co z tego, że koniec
pory roku jest inny
wrzesień wonny
zacznie gnić wnet,

nie ma co marzyć o konsekwencji,
czego wymagać od człowieka,
skoro natura nie zadbała o więzi

wszystko kruche, jak wersy
i gdzie przed tym uciekać,
zetnie nas przymrozek pierwszy.

Zaszufladkowano do kategorii 2012, Nie daję ci czytać moich wierszy | Otagowano , , , , | Jeden komentarz

TRZYDZIEŚCI SONETÓW WRZEŚNIOWYCH (24)

24.
dedykuję myszy domowej (Mus musculus)

Martwię się o ciebie, jedną z moich krewnych,
za kilka dni opuszczam dom
i wydam twe potomstwo na pożarcie dniom
bez orzeszków ziemnych.

Zawsze pokarm był pewny,
nie wierzyłyśmy obie snom,
torebka fistaszków była dla nas ucztą,
obok laptop na bieli pościeli się czernił.

Zimno wejdzie tutaj wszechwładnie,
zamarznie w garnku zostawiona woda,
nie tylko ciepłota bezwstydnie opadnie,

opadną liście, śniegi, koty i jak na pogrzebie
będzie smutno, a jesteś jeszcze taka młoda…
Tak martwię się o ciebie.

Zaszufladkowano do kategorii 2012, Nie daję ci czytać moich wierszy | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

TRZYDZIEŚCI SONETÓW WRZEŚNIOWYCH (23)

23.
Że to tylko powierzchnia świata, wiem.
Może i dobrze na moje zmęczenie.
Dni krótsze, za to dłuższe cienie,
wilgoć i spalenizna monotonnym tłem.

Nawet, jak ci opowiem o tym,
nie pojmiesz, jakie tej historii przeznaczenie.
Powiązania są ważne, ale trudno mnie
obarczać odsłanianiem.

Rozkłada się kompost,
ściółka warstwy miesza,
trawa coraz większa,

przegada mail, post,
zatrze ślad pielgrzymka piesza,
albo inne stado, albo inna rzesza.

Zaszufladkowano do kategorii 2012, Nie daję ci czytać moich wierszy | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

TRZYDZIEŚCI SONETÓW WRZEŚNIOWYCH (22)

22.
Kurczy się świat, manatki zwija,
coraz jest zimniej, coraz ciemniej,
to nie sen żaden, ale wyjazd
na przetwarzanie piekielne.

Kto tkwi z lubością w zatrutych chwilach
zdeformowany tak beznadziejnie,
tego wiosen nawet i miliard
nie odrodzi już we mnie.

Zrzuca przyroda stare tkanki,
wielka aorta rafinuje
nowych kochanków i kochanki,

a ty tkwisz ciągle nieruchomy,
nic cię nie boli, nic nie czujesz
znów będziesz stary tak jak nowy.

Zaszufladkowano do kategorii 2012, Nie daję ci czytać moich wierszy | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

TRZYDZIEŚCI SONETÓW WRZEŚNIOWYCH (21)

21.
Deszcz mży cały dzień i jest ciemno,
nasturcje rozkrzewione zwieszają kielichy,
woda w rynnie wydzwania melodię daremną,
nawet jak ci to powiem, to i tak nie usłyszysz.

Gdybym nie była nasturcją, tylko zwykłą trawą,
tarmoszoną pór roku bezwzględną rutyną,
to i tak trawa rośnie, jak jej rosnąć dadzą,
ty nie kiwnąłeś palcem przeciwko złym siłom.

Dlatego tak niewiele ciebie jeszcze we mnie
na mokro i na zimno cię rozpamiętując
to wiem, że nasze losy zeszły się daremnie,

a miały przecież mało do uprawy,
nic wielkiego, ot szmat zwykłej trawy,
a i tego nie umiałeś unieść.

Zaszufladkowano do kategorii 2012, Nie daję ci czytać moich wierszy | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

TRZYDZIEŚCI SONETÓW WRZEŚNIOWYCH (20)

20.
Wszystko jest biograficzne
wchłaniam siebie sobą,
uwalniam się wreszcie
staję się osobą.

Strop cieśle podnieście
idzie boska wrogość,
czy na wsi, czy w mieście,
doba tylko dobą,

ale przecież lata
nic już nie powstrzyma
jednak idą lata,

jednak idą żniwa,
mają swe naczynia,
to, czego nie widać.

Zaszufladkowano do kategorii 2012, Nie daję ci czytać moich wierszy | Otagowano , , , , | Dodaj komentarz