*****
Restauracja na dole czynna była od siódmej i meldując się w niej o siódmej pięć w niedzielny poranek byłyśmy pierwszymi i jedynymi gośćmi sali, natychmiast otoczone trzema pięknymi dziewczętami w białych fartuszkach, czarnych spódniczkach i białych koszulach z krawatami. Gestem i miękkim, aksamitnym głosem jedna z dziewcząt zachęciła nas do ciągu potraw stojących pod ścianą [...]
Entries Tagged as 'donosy'
HOTEL*****
Marzec 7th, 2010 · 22 Comments
Tags: donosy
HOTEL****
Marzec 5th, 2010 · 2 Comments
****
Przekraczając powitalną bramę i idąc w górę schodami weszłyśmy do niewielkiego holu, gdzie stał obok windy wysoki boy hotelowy, smukły i urodziwy, ubrany w wełniany, szmaragdowy kubraczek z dyskretną, złotą lamówką, wiśniowymi wyłogami, wiśniowymi spodniami ze szmaragdowym lampasem i w takim kolorze kepi na głowie. Uśmiechnął się na powitanie i wyszeptał: dzień dobry!
Recepcjonista, równie młody [...]
HOTEL***
Marzec 3rd, 2010 · No Comments
***
Obudziłyśmy o wpół do piątej rano śpiącą w łóżeczku czteroletnią dziewczynkę, która rozdarła się niepohamowanym płaczem, a widząc w pokoju obcą osobę, zaczęła się histerycznie bać.
Gdy dzwoniłam po taksówkę i wyjmowałam z lodówki przywiezione na podróż kanapki, Zosia zdołała już ubrać zdezorientowane dziecko i wyprowadzić na dwór. Mroźne powietrze cuciło nas, tonizowało atmosferę, a nadjeżdżająca [...]
HOTEL**
Marzec 2nd, 2010 · 9 Comments
**
Nagroda literacka mająca symboliczny odpowiednik w życiu realnym, zapowiadała przyjemnościowy rytuał spędzenia nocy z przywiezioną, lub zapoznaną osobą w sławnym polskim Kurorcie. Nie mogłam zabrać męża, ponieważ ktoś musiał pozostać z naszym siedemnastoletnim psem, który nie zniósłby już ani podróży, ani rozłąki.
Kurort nadesłał listem poleconym ze swojego najlepszego Hotelu wydruk Nagrody na kremowym papierze sepiową [...]
HOTEL*
Marzec 1st, 2010 · 17 Comments
*
Wszystko, co wydarzyło mi się na przestrzeni miesiąca było odwrotnością intencji i działo się jakby koleją odwrotną, niemożliwą w życiu realnym, a jednak tak było.
Wydarzyło się w lutym, najbardziej chyba nieciekawym miesiącu roku, kiedy karnawał się kończył i nic się nie chciało zacząć, więc karnawał rozpoczynał się znowu, jakby pustka po nim nie mogła być [...]
Obrzydzenie (6) „Gummo” kontra „Viva Cuba”
Listopad 18th, 2009 · 8 Comments
Są różne obrzydzenia i ich skutki są różne.
Brat, asystent na naszym uniwersytecie opowiadał mi, gdy przyjeżdżałam z wrocławskiego akademika do domu, że gdy siedzą w stołówce i wesoło rozmawiają z kolegami, ściszają głos, gdy nadchodził mąż mojej szkolnej koleżanki, bo wiedzą, że nadchodzi kapuś.
Obwiniałam za śmierć mojego brata właśnie kapusiów, ponieważ nie dawali mu paszportu, [...]
Obrzydzenie (5)
Listopad 7th, 2009 · 8 Comments
Uż niebo osieniu dyszało. Rozpoczyna się depresyjny okres przedświąteczny, który u niejednego będzie dyszeć, aż do sylwestra. I właśnie z tymi zagwazdranymi wnętrzami pchają się ludzie, by sforsować mój rzygawiczny świat niechcenia.
Tak, jestem gościnna, to przyjeżdżaj, jak córka ma samochód i się nudzi, ale to wszystko przecież nie ma sensu. Tę pornograficzną usługę ocieplenia [...]
Obrzydzenie (4)
Listopad 2nd, 2009 · 2 Comments
- Wiesz, odeszła od nas Mała Irena! – powiedziała mama ni to z satysfakcją, ni to z tryumfem, mającym nieudanie zakomunikować mi jej żal i troskę.
- Była najmłodsza z nas, nie miała jeszcze siedemdziesiątki! Popatrz, jak to wiek nie ma nic do rzeczy!
- Idziesz na pogrzeb? – spytałam, krojąc na małe kawałeczki pierogi leniwe i [...]
Obrzydzenie (3) Brüno
Październik 26th, 2009 · 2 Comments
Ubiegłowieczny błazen, odgrywany przez Harpo Marxa w komediach Braci Marx to beztroski niszczyciel o mentalności dziecka, które nie liczy się z konsekwencjami swoich czynów. Jego pojawienie się jest zawsze, mimo zamieszania, bałaganu i kompletnej demolki, radosne.
Gdy na scenę wchodzi Sacha Baron Cohen, dzisiejszy komik próbujący odwiecznymi metodami wyłuskać śmiechem istotę świata, ludzkość już jest [...]
Obrzydzenie (2) S@motność w sieci
Październik 18th, 2009 · 12 Comments
W ramach odgradzania się od estetyki potworności, gdy obrzydzenie osiągnęło we mnie swoje apogeum, przestałam wchodzić na wszelkie portale, fora i blogi literackie. Zaczęłam panicznie bać się nawet własnego bloga, odkąd weszłam na blog mojego niemal rówieśnika, Janusza L. Wiśniewskiego.
Mąż zadecydował więc: klin klinem.
Książkę czytałam zaraz, jak została wprowadzona do Sieci, chyba dziesięć lat temu, [...]
Tags: 2009
