Viola ogrodniczka
4.
Rano mąż wysłał ją do szpitala po sprawdzeniu, że Pogotowie Ratunkowe jest już w częściowej likwidacji.
- Dlaczego Pani nie przyszła dwa dni temu? – dziwili się w szpitalu i ten chłopak w kombinezonie skierował ją na prześwietlenie. Wydawało się, że wszystko już pójdzie jak z płatka, że prześwietlenie niczego nie wykaże, tylko stłuczenie i, [...]
Entries Tagged as '2008'
Viola ogrodniczka IV
Wrzesień 12th, 2008 · 6 Comments
Viola ogrodniczka III
Wrzesień 9th, 2008 · 1 Comment
Viola ogrodniczka
3.
Mama zadzwoniła wcześnie rano powiadamiając Violę, że lekarka do niej zadzwoniła.
Viola nie spała całą noc, gdyż noga napuchła i bolała. Przespała się nad ranem i wtedy obudził ją telefon.
- I co powiedziała? Dopytywała się Viola.
- Nie wiem, bo ten telefon przy łóżku to nie najlepiej działa. Ale podziękowałam jej za troskę.
- Po co ci [...]
Viola ogrodniczka II
Wrzesień 8th, 2008 · No Comments
Viola ogrodniczka
2.
W domu Viola pospiesznie wyjmowała sukienki mamy i wkładała na wieszaki, a mąż starał się dodzwonić do przychodni. Mama czekała, aż bojler się nagrzeje i rozmawiała z sąsiadką, która zaciekawiona pojawiła się błyskawicznie. Ale nikt nie podnosił w przychodni słuchawki.
Nie daj się zbyć – tłumaczył jej mąż zostawiając ją w pustej przychodni, gdzie obłudnie [...]
Viola ogrodniczka I
Wrzesień 6th, 2008 · 3 Comments
Viola ogrodniczka
1.
Właśnie w połowie lata powój zasiany w marcu zakwitł nagle kilkoma nieśmiałymi lodami, które okazały się fioletowe.
W tym roku Viola już nie musiała szyć kwiatków z wykrawywanych kółek ze starego dresu i przyszywać do środków z sztucznych narcyzów, a następnie przyszpilać do siatki ogrodzenia. Ich żółte trąbki blakły na słońcu, robiąc się białe, [...]
Pisarz
Kwiecień 17th, 2008 · No Comments
*
Teraz, gdy „Port Wrocław” narzuca pod karą dyskwalifikacji za nieprzyjechanie na prezentację 3 minutowego wideoklipu, który będzie wśród 75 dopuszczonych do konkursu walczyć o nagrodę, muszę ja, stara kobieta poniewierać się przez trzy dni we Wrocławiu.
Biorę więc ten duży zeszyt, gdzie zapisywałam wszystkie adresy, wszystkie kontakty międzyludzkie obejmujące kilkadziesiąt lat, ten gorący, bolesny [...]
Georgia
Marzec 25th, 2008 · 11 Comments
*
Chłopcy zajmowali jeden rząd pod oknem, co umożliwiało im swobodne palenie papierosów na lekcji i zapewniało wszystkie przywileje, których my, dziewczyny, stłoczone w dwóch rzędach pełniących rolę buforu i wentyla bezpieczeństwa dla wszystkich pedagogicznych niebezpieczeństw, byłyśmy pozbawione.
Mniejszość płciowa, stanowiąca jedną trzecią uczniów miała w klasie maturalnej trzy obiekty westchnień: Mancię, Brylską i Kobietę Felliniego.
Nie wiem, [...]
Basen
Marzec 18th, 2008 · 9 Comments
Teraz, jak przechodzę przez dziedziniec Pałacu Młodzieży wszystko wydaje się małe i ciasne. Kąty proste murków, wypustek i fasad marmuropodobnych socrealistycznych ozdóbek są już nie tak ostre.
Drzwi są jak dawniej, solidne. Art déco było i przed wojną jeszcze synonimem wypasu i pieniędzy. I tak jest tutaj, duch szczodrości, nawet, jeśli socrealistycznej, jeszcze nie wywietrzał.
Kupuję bilet [...]
Marian
Marzec 12th, 2008 · 2 Comments
*
Zaczęłam piętnasty rok i moje licealne miłości były zawsze nierealne.
Wtedy mój brat, maturalny olimpijczyk, rozpoczął uniwersyteckie studia i przyprowadził do domu Mariana.
Zakochałam się więc jak gęś gęgawa, która po wykluciu z jajka zawsze zakochuje się w tym, którego zaraz po rozłupaniu skorupki zobaczy, a ja zobaczyłam mężczyznę.
W telewizji był wprawdzie odpowiedni mężczyzna – Gustaw Holoubek [...]
Valentine’s Day III
Luty 15th, 2008 · 9 Comments
Valentine’s Day III
Walentynki były ostatnim dniem pobytu w sanatorium i były też wieczorkiem pożegnalnym. Z ulgą doświadczał tej końcówki, że wreszcie wszystko się kończy i nawet poszedł zobaczyć jak się bawią, gdyż nie miał co z sobą zrobić.
Uzdrowisko było w górach. Wiał wciąż przenikliwy wiatr, bezśnieżna okolica była ponura i męcząca dla dłuższych spacerów, a w domu [...]
Valentine’s Day II
Luty 15th, 2008 · No Comments
Valentine’s Day II
Nie wiedziała jak długo tu przebywa, ale nigdy nie czuła się tak dobrze. Po euforycznym przebudzeniu, po dawce narkotyku śniły jej się ogrody pełne hortensji i poziomek, których smak i zapach czuła jeszcze po przebudzeniu. Po korytarzu snuły się w szlafrokach kobiety w parach, milcząco, co jakiś czas spoglądające na nią w prostokącie [...]
