Viola ogrodniczka II

Viola ogrodniczka

2.

W domu Viola pospiesznie wyjmowała sukienki mamy i wkładała na wieszaki, a mąż starał się dodzwonić do przychodni. Mama czekała, aż bojler się nagrzeje i rozmawiała z sąsiadką, która zaciekawiona pojawiła się błyskawicznie. Ale nikt nie podnosił w przychodni słuchawki.
Nie daj się zbyć – tłumaczył jej mąż zostawiając ją w pustej przychodni, gdzie obłudnie recepcjonistki zapewniały, że telefon działa. Twoja matka ma osiemdziesiąt cztery lata i należy jej się wizyta domowa.
– Niech się pani umówi z lekarką – Trzecie drzwi na lewo.
Mimo braku jakiegokolwiek pacjenta, lekarka powiedziała:
– Nie wiem dlaczego, ale jest dzisiaj masa pacjentów. I mam jeszcze wypisać recepty. Zawroty głowy? Wymioty? Nudności? Kręgosłup. Promieniuje na kręgi szyjne i powoduje zakłócenie błędnika. Wszyscy starzy pacjenci to teraz mają. Jak się zmieni pogoda, przejdzie. Zapiszę czopki. Poczekamy do jutra, jak pomogą, znaczy, że to jest to.

Matka z odrazą popatrzyła na czopki.
– Zapisała ze względu na wymioty. Pacjenci rzygają i lekarz nie wie, czy lekarstwo pomaga. A swoją drogą, jeśli dożyłaś dwudziestego pierwszego wieku, powinnaś, chociaż zmienić stosunek do własnego ciała. Jeśli ci się to nie podoba, to trzeba było w dwudziesty pierwszy wiek nie wchodzić. Pamiętam w podstawówce przywieźli babcię do pokoju Marzenki i ona musiała opuścić swój pokój, gdyż jej babcia się nie mogła mieszkać już sama, natomiast potrzebowała być sama w pokoju. I lekarz zapisał tej babci czopki, a babcia nie zgodziła na takie świństwo. I umarła. Marzenka mogła wrócić do swojego pokoju.
Viola włączyła pustą lodówkę i włożyła tam przywiezione ze wsi jabłka.

Nigdy nie mieli pieniędzy w lecie i można było jeszcze coś zaoszczędzić w hipermarkecie. Zabrała więc niedawno kupiony przez matkę w Klubie Seniora składany wózek z kółkami, który można było włożyć do torebki i poszła do największego w mieście hipermarketu niedawno wybudowanego niedaleko domu matki.
Z przyjemnością za połowę cen wiejskich kupiła wszystko, co potrzebowała jej mama na kilka dni i gdy zapłaciła, okazało się, że ten nowiutki, nieużywany wózek ma dwa kółka zakończone dwoma prętami zgiętymi w literę L i dwa ucha z taśmy jak siatka na zakupy. Przy nawet niskim wzroście nie pozwolił na toczenie się, gdyż kółka obracały się we wszystkie strony wraz z wystającymi niebezpiecznie prętami.
Natychmiast zresztą, już po naładowaniu, przewrócił się na ścianę, gdzie Viola umieściła jajka. Przywiązała więc do uch kilka woreczków foliowych, by je przedłużyć i starała się ten niebywały ciężar trzymać z dala od swoich nóg. Ale ciężki wózek niebezpiecznie przybliżał się majtając się całym ciężarem przy łydkach. Wzięła go więc na plecy, ale skuszona właśnie wyłożoną euro kostką, prowadzącą z góry drogą rowerową, postanowiła jednak się tak nie męczyć i trochę chociaż ciężar toczyć.
Gdy pręt wkręcił się w paski sandała lewej nogi, zrobiła obrót w bok wykonując bardzo widowiskowy fikołek. Przeleciała dzięki sprężystości paska solidnego sandała, gdzie rzep ani myślał ustąpić naporowi ciężaru wózka i jak z procy rzucił ją kilka metrów dalej.
Przechodnie przeskakiwali przez nią, a rozsypany wózek z widowiskową, długą bagietką rozbebeszony leżał obok jej białej w kwiaty, jedwabnej, długiej sukienki na ramiączkach.
Rozpięła sandał i rzep uwolnił wkręcony pręt. Do domu mamy było już niedaleko.
Mama natychmiast otworzyła domofon i stała z sąsiadką na swoim piętrze narzekając na tak długą Violi nieobecność.
Wtedy wózek przewrócił się jeszcze raz, gdyż matka zatarasowała swoim potężnym ciałem wejście i na krytyczne uwagi Violi, co do wartości tego wózka, zapewniła ją, że zawsze nim robi zakupy.
– Przecież to my ci robimy zakupy samochodem, a po chleb wysyłasz Ceśka, syna sąsiadki – mówiła smutno Viola wyjmując stłuczone jajka. Natychmiast powinnaś ten wózek wyrzucić na śmietnik, gdyż jest niebezpieczny.
c.d.n.

Informacje o admin

Ewa Bieńczycka urodzona w 1952 roku w Przemyślu. Artysta malarz
Ten wpis został opublikowany w kategorii 2008, donosy. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *