Archiwum kategorii: 1999

MAGNOLIA

Tańcząca. Rynek. I kwietniowa wilgoć od Odry ruchem wiosny. Mogę ci kwiat magnolii podać w ten maturalny czas dorosły. Mogę ci przysiąc wiele razy i tak spełnienie nam nie dane. Ten drżący czas, to czas ekstazy, marności z góry marnowane. … Czytaj dalej

Opublikowano 1999, Nie daję ci czytać moich wierszy | Otagowano , , | Skomentuj

WSTYD

Wstyd i rozliczne jałowe przebiegi, z ziaren wysianych zbieram tyle samo, śmieszność poczynań. Znów ciężarne rano groźbą poronień niegdysiejsze śniegi, wstydząc się ciągle zdobywam tożsamość. Wstyd gdzie norwidowski strach śmieszności, tam spędzić życia nam nie wolno dzień w łóżku z … Czytaj dalej

Opublikowano 1999, Nie daję ci czytać moich wierszy | Otagowano | Skomentuj

KOŹLE

Przez szybę mętną długie cienie po korytarzach pielgrzymują czy ktoś zapuka? Niekoniecznie. Czy się wycofa? Za dnia jest w sali posilenie i rozmawiamy, jak kto umie byleby tylko było grzecznie, byle się tylko nie zakochać. Mikroświat mija niepotrzebnie, gdzieś na … Czytaj dalej

Opublikowano 1999, Nie daję ci czytać moich wierszy | Otagowano | 2 komentarze

KONIEC ROKU

Rok już się kończy. I tamte światy mitycznych prób, bezsilnych powstań, kończy się proces wolnych rozstań, czas podsumowań i zapłaty. Nie da się uciec w żadną stronę mimo modlitwy, zaklęć, czarów; to tylko pusty czas wagarów, lekcje na czas nie … Czytaj dalej

Opublikowano 1999, Nie daję ci czytać moich wierszy | Otagowano | Skomentuj

TOŻSAMOŚĆ

W ten czas lepkiego popołudnia, gdy się szarawa jesień wciska w każdą komórkę. W różne czasy. Przeszłość i przyszłość nie odróżnia teraźniejszości. Monotonia perkusji deszczu jednostronna. Nikt nie napisał do mnie listu. I twoja postać latem bliska, rozmyła się wśród … Czytaj dalej

Opublikowano 1999, Nie daję ci czytać moich wierszy | Otagowano | Skomentuj

Czerwień makowa

I maki się wreszcie otworzą. I łuski odpadną. Firanka czerwieni rozbłyśnie. I płatki, i liście wypełnią świat pustki. Do trzewi. Do pępka. Do mózgu i oka. Ta czerwień popełznie płomieniem i żarem. Na smaku ofiarę. Przeżycia głębokość. Gdzieś krew i … Czytaj dalej

Opublikowano 1999 | Skomentuj

Ojciec umiera

Ojciec umiera. Jego włosy białe i gęste jeszcze żyją. I zęby się poprzesuwały. Trzeba je będzie do snu wyjąć. Jeszcze jest pełna jego głowa snów, grzechu, światów i podróży. Ból obumiera. I rozmowa w kawałki tnie, wspomnienie burzy. Barszcz się … Czytaj dalej

Opublikowano 1999 | 2 komentarze