Archiwum kategorii: 2006

Powołanie

Skromnie powoła nas i cicho, splot zdarzeń, komu znać wyrocznie..? Diana wykąpie się. Odpocznie, a Akteona oczy słyszą, a Akteona uszy widzą. I się zaczyna polowanie. A winien ten, komu się stanie, a wyrok bogów tylko krzywdą. Przekleństwo dnia, gdy … Czytaj dalej

Opublikowano 2006 | Skomentuj

Róże z Janney street

Tam, gdzie się kończy Janney street i róże krwawią obok śmieci ulewa tak jak ciało prysznic oczyści i podnieci. Na schody domków Janney street po deszczu wraca młodzież. W czarne dziewczęta z mokrych płyt chodnika zapach może wniknąć z róż … Czytaj dalej

Opublikowano 2006 | Skomentuj

Dziś są moje imieniny

Wężowe są wołania świata. Mienią się wstęgą mobiusową. Usłyszę je, na zawsze zginę. Ominę, zlekceważę – błoną międzypalczastą zarośnięta. Oczy pokryje katarakta. Będę dziewicza. Droga wąska, Karmelem zastrzeżony traktat, wznosi tajemnie tylko swoich. Jestem nieswoja. Jestem z błota. Plucie jedynie … Czytaj dalej

Opublikowano 2006 | Skomentuj

Spacer do kresu

Noc jest osobna. Wilgoć ulic lustrem spisuje kroki. Idę w przestrzeni wolnej od mierzenia. Realny ból jest i olśnienie błyskiem sztuczności rozpryśniętej na iskry złota w śliskiej tafli wody, asfaltu, nieba, okien. Latarnie spiskujące w mafii pajęczych motań i powiązań … Czytaj dalej

Opublikowano 2006 | Skomentuj

Noc w Krakowie

Noc otulała. Noc jedynie empatii wiecznej dostarczyciel jeszcze wilgotna jak pot lata, a nie łzy mroźne wczesnej zimy. Noc, sprzymierzeniec, noc powiernik. Noc czerń zamieni w ostrą biel płonących świec ołtarza. Chór Mariackiego przeobrazi inny aspekt religii: Odkupiciel wnosi okultyzm … Czytaj dalej

Opublikowano 2006 | Skomentuj

Miasto nocą

Drzewa, to ściana. Plączą się w niebie nocą w granacie, chcąc wić tam wciąż gniazda. Chcąc urwać się szacie jesiennej i nagie oderwać korzenie. Drzewa, to cienie. Miasto, to rana. Wikłam się, uciec gotowa w mrok nocy, choć światła w … Czytaj dalej

Opublikowano 2006 | Skomentuj

Syndrom Szeherezady

Przecież od lat Szeherezady jedynie noc ciągnie się długa. Jeśli tok przerwę, nie dam rady kontynuować, twa usługa jedynie bycia, a nie chcenia inercją: śmierci zaniedbaniem. To cóż za szkoda! Kres mówienia odpoczywaniem w innym stanie.

Opublikowano 2006 | Skomentuj

Dobranoc

Już noc i muszę spać. Urwane z tobą kontakty pismem ciągłym. Przerwę, a staniesz się podatny na zapomnienie. Wiekopomny jest sojusz nasz, nasze bywanie w piśmie, którego wspólna mowa była wcześniejsza, niż poznanie. Odchodzisz – ja cię nie pomniejszam dniem, … Czytaj dalej

Opublikowano 2006 | Skomentuj