Skromnie powoła nas i cicho,
splot zdarzeń, komu znać wyrocznie..?
Diana wykąpie się. Odpocznie,
a Akteona oczy słyszą,
a Akteona uszy widzą.
I się zaczyna polowanie.
A winien ten, komu się stanie,
a wyrok bogów tylko krzywdą.
Przekleństwo dnia, gdy moim oczom
dano obrazy sacrum bogów,
a moja wina to wymogów
niespełnień niemożliwych toczą
chorobę, która nie zna życia.
Rakiem przeżarte wątłe chcenia.
Nie mów mi nigdy do widzenia
I [...]
Entries Tagged as '2006'
Powołanie
Wrzesień 16th, 2007 · No Comments
Tags: 2006
Róże z Janney street
Marzec 12th, 2007 · No Comments
Tam, gdzie się kończy Janney street
i róże krwawią obok śmieci
ulewa tak jak ciało prysznic
oczyści i podnieci.
Na schody domków Janney street
po deszczu wraca młodzież.
W czarne dziewczęta z mokrych płyt
chodnika zapach może
wniknąć z róż płatków Janney street
krzewów, co tak jak człowiek
kwitną najpiękniej. Chociaż wstyd
różanej, wonnej mowie,
bo sylab czerń na Janney street
opadnie z dnia schodzeniem.
Zmilknie rozdzierający krzyk
ich krew [...]
Tags: 2006
Dziś są moje imieniny
Grudzień 24th, 2006 · No Comments
Wężowe są wołania świata. Mienią się wstęgą mobiusową.
Usłyszę je, na zawsze zginę. Ominę, zlekceważę – błoną
międzypalczastą zarośnięta. Oczy pokryje katarakta.
Będę dziewicza. Droga wąska, Karmelem zastrzeżony traktat,
wznosi tajemnie tylko swoich. Jestem nieswoja. Jestem z błota.
Plucie jedynie uaktywnia. Ślepcowi zaczyn oczu wrota
otworzył wśród faryzeuszy. Moja to działka. I niemota.
A słyszeć, to też mieć i uszy. Słowa są [...]
Tags: 2006
Spacer do kresu
Grudzień 17th, 2006 · No Comments
Noc jest osobna. Wilgoć ulic lustrem spisuje kroki. Idę
w przestrzeni wolnej od mierzenia. Realny ból jest i olśnienie
błyskiem sztuczności rozpryśniętej na iskry złota w śliskiej tafli
wody, asfaltu, nieba, okien. Latarnie spiskujące w mafii
pajęczych motań i powiązań łudzą wspólnotą. Jestem alien.
Jestem bez światła. Bez nasycania twojego myślenia wstydem.
Na placu, gdzie przeciągi miasta wzruszają drzew bezlistnych szkielet
tłum [...]
Tags: 2006
Noc w Krakowie
Grudzień 6th, 2006 · No Comments
Noc otulała. Noc jedynie empatii wiecznej dostarczyciel
jeszcze wilgotna jak pot lata, a nie łzy mroźne wczesnej zimy.
Noc, sprzymierzeniec, noc powiernik. Noc czerń zamieni w ostrą biel
płonących świec ołtarza. Chór Mariackiego przeobrazi inny
aspekt religii: Odkupiciel wnosi okultyzm i alchemię.
Rynek magiczny mówi obcymi językami. Ktoś z laptopem
o którym nie wiem, pisze. Mimo, że mrok i mży jesiennie, [...]
Tags: 2006
Miasto nocą
Grudzień 4th, 2006 · No Comments
Drzewa, to ściana.
Plączą się w niebie nocą w granacie,
chcąc wić tam wciąż gniazda. Chcąc urwać się szacie
jesiennej i nagie oderwać korzenie.
Drzewa, to cienie.
Miasto, to rana.
Wikłam się, uciec gotowa w mrok nocy,
choć światła w bruk stary wstawiono, jak oczy.
Śledzą me ścieżki. Tułam się skrycie.
Miasto, to życie.
Obcy, to kara.
Dym kawiarń dusi jak boa i stryczek
spojrzenia lustrzane, to [...]
Tags: 2006
Syndrom Szeherezady
Listopad 5th, 2006 · No Comments
Przecież od lat Szeherezady
jedynie noc ciągnie się długa.
Jeśli tok przerwę, nie dam rady
kontynuować, twa usługa
jedynie bycia, a nie chcenia
inercją: śmierci zaniedbaniem.
To cóż za szkoda! Kres mówienia
odpoczywaniem w innym stanie.
Tags: 2006
Dobranoc
Listopad 5th, 2006 · No Comments
Już noc i muszę spać. Urwane
z tobą kontakty pismem ciągłym.
Przerwę, a staniesz się podatny
na zapomnienie. Wiekopomny
jest sojusz nasz, nasze bywanie
w piśmie, którego wspólna mowa
była wcześniejsza, niż poznanie.
Odchodzisz – ja cię nie pomniejszam
dniem, co nadchodzi. To pisanie
może znów dane razem. W słowach
jest ciągłość, w słowach czasu nitka,
którą jak poręcz słodko chwytam.
To w niej ratunek, nawet wręcz
me [...]
Tags: 2006
***
Październik 16th, 2006 · No Comments
Cicho się schowam w tym, co woła. Co świat napełnić chce i nie chce.
Jeśli odpowiesz, będzie dramat. Zamilkniesz – ja utracę przestrzeń.
W skończonym dniu, w roku, co mija, w tym, co już nigdy się nie wznowi
schowam się, byś nie odpowiadał. Nie odpowiadał wbrew losowi.
A jeśli dasz mi znak na niebie, samolotowym pismem w śladach
przelotu, to [...]
Tags: 2006
Celan
Październik 13th, 2006 · No Comments
Także mowa Najczystszych
Dla pewnych jest zrozumiała,
A bezczelnych profanów
I służalców poraża
Jak najsłuszniej ślepotą.
Paul Celan
Nie bądź taki czysty. Woda Sekwany
równie brudna jak bagno w Todtnaubergu.
Nie bądź taki czysty. Rany
to żadna wierność.
Ot, nic tylko. NIC to pańszczyzna.
Umarło Nic dla Boga, jak ty dla czystości.
Heidegger się nie przyzna.
Tak jest prościej.
Spotkanie? Wiersz się tylko z wierszem spotyka.
Zbędne nasze spotkanie.
Zdrada – [...]
Tags: 2006
