Nic tak nie karze, nic nie boli, i nic nie staje się, choć musi.
Nic też nie będzie wbrew i w woli, co niepotrzebne, co nie kusi.
Nic nie wypowie nie wypapla i nic milczeniem nie dowiedzie.
Kąciki ust i śmiech rozjaśnią. A połączenie gdzie? Jak wiedzieć!
Nic się nie będzie doskonalić, gdyż nie ma go, [...]
Entries Tagged as '2007'
Miłość
Grudzień 26th, 2007 · 5 Comments
Tags: 2007
Na zawsze róże
Grudzień 8th, 2007 · 3 Comments
I tylko ważne są te róże: po jednej stronie płatków kolor
zamienia się w żółty róż podszewki. Barwy tej decydowanie
daremnym czyni zamykanie w systemy, klatki gatunkowe.
Róże są same sobie wolą.
Róża cię nigdy nie okłamie.
Ważne są róże, bo nie bolą
(tworzą róż głowę
płatki różowe).
Wtedy, gdy w przyklasztornym cieniu lata, co równolegle mija
oświetla promień zza ogrodzeń, by świat i [...]
Tags: 2007
Fałszywi artyści
Grudzień 2nd, 2007 · No Comments
Plączą się światy podzielone równo, na zawsze i na teraz.
Sztywne są ramy, drętwe gamy grane dla wprawy i dla nudy,
a przekroczenie w którąś stronę nie daje nic, i nic nie zmienia,
więc wirtuoza wgniata obcas w ścianę niechęci i obłudy.
I przestrzeń tę, boskiego brania, winnicy nigdy niewypitej
masą nieczułą, pożądaniem świętokradczego zawłaszczania
zalepi sobą zwykły prostak, co się [...]
Tags: 2007
Podróż do Krakowa
Listopad 10th, 2007 · No Comments
… jadę jutro. W listopadzie jechać, to marznąć. Współrzędne trwania
zmieniane nie zmieszają szyków. Herbata nie jest od mieszania
(nie słodzę nigdy). Śnieguliczki drżą już na Plantach swym zwyczajem
gdzie nielicznych nawet liści skąpi listopad. To bielmo gałek
nic nie widzących, ślepych długo, trwających jeszcze z bielą śniegu
aż wydziobane, stracą powód drażnić ozdobą ludzi w biegu
…jadę, a czeka mnie [...]
Tags: 2007
Zaduszki 2007 (piosenka)
Listopad 2nd, 2007 · 4 Comments
Dają kwiaty Franciszkowi, który, gdy w szpitalu konał
śmierci bała się, nie przyszła żegnać męża jego żona.
Dają kwiaty Antoniemu, co na klatce zasikany
zmarł pod drzwiami nie wpuszczony. Tym są deliryczne stany.
Marcinowi, co trzy doby w wannie spędził po zawale
nim znalazła go rodzina. Pochowała. Żyła dalej.
Dają kwiaty Krystianowi, odciętemu po weekendzie
od framugi, by nie musiał trwać w [...]
Tags: 2007
Świat
Październik 30th, 2007 · No Comments
Okrągłe są zwyczajne stany bycia w porządku. Tam gdzie trwamy
nie ma nas razem. Nasz los szans nie ma granej gamy
rękami Boga zmieniać, ćwicząc na minut fortepianie.
Zaprzeczyć żadnej nucie w gamie,
bośmy ze Świata.
Ktoś nas bratał
i sprzeniewierzał
Hölderlin? Wieża?
Późno już. Niechaj więc się stanie
twój Świat i moim na ekranie.
Tags: 2007
Gwiazdy
Październik 25th, 2007 · No Comments
Gwiazdy w uśmiechu. Gwiazdy w oczach. I nic, że niebo zachmurzone
na zatracenie. Na utratę sezonu. Na tę, a nie na inną żonę
co się dostała w grze uśmiechów czasu pogody. Nie odpadnie.
A deszcz rozmaże resztki błota lepionych warstwą liści spadłych
w ścieżek parkowych ornamencie
których nie było i nie będzie!
Nigdy z mielenia życia ściółki
nie ma kochanki. Przyjaciółki
nawet gwiazd [...]
Tags: 2007
Słowa
Październik 19th, 2007 · 2 Comments
Słowa są proste. Słowa czyjeś, nieważne: w dniu, w kosmosie, w czasie;
nie znaczą nic. Nie mają przyczyn zaistnieć w innych słów hałasie.
Słowa są twoje. Ale czyżby? Nie są własnością niewiadomą?
Pra – słowa mielą ust miliony zmarłych już dawno, zamienionych
na ziemię, cmentarz i wygodne ramki nad łóżkiem jak modlitwa
błagalna! Muru lamentacja: żydowskich spotkań księga pytań,
gdzie świstki [...]
Tags: 2007
Cham
Październik 17th, 2007 · No Comments
Cham, to nie rewers jest Kordiana, ni opozycja. Ani nawet
sąsiedztwo ludzkie, wspólnotowe, któremu niepotrzebny krawat
przynależności w rozpoznaniu. To on pijaka w korytarzu
co śpiąc na progu niewpuszczony – kopnie, a potem dla kurażu
nasika jeszcze na twarz śmiesznie, by napił się śniadania.
Wreszcie – przekręci klucz i czyta zdania
i jest u siebie w komputerze
na forum mądrym głos zabierze.
Przyłączy [...]
Tags: 2007
Perły
Październik 11th, 2007 · No Comments
Kiedy Wietnamczyk śle teściowej prawdziwych pereł sznur z wakacji
za wychów córki, za wydatki mieszania krwi arystokracji
wietnamskiej z krwią slumsów Sosnowca -
sprawa jest prosta: sprawa chłopca
który zapładnia, bo żyć musi
w polskich biznesach, by móc zdusić
gwałt na młodości. Ale tobie?
Kiedy perłami druk ozdobisz
i winkrustujesz bez potrzeby
w tekst, który zawsze gości niebyt,
wtedy nicości wtórność głucha
nie wezwie z piekieł [...]
Tags: 2007
