Może ta drżąca przestrzeń w masie
niebieskich kwiatków, to symbole
ludzkich niespełnień? Wielkość w klasie
pożądań? W morzu tych pokoleń
samotnych, których osobności
głodne. Niebieskie falowanie
prośbą daremną o tych gości,
którzy nie przyszli na spotkanie
proszone. Uczta już wydana;
oni nie przyszli. Obcy przyszli
nie ci. Wzgardzili uczą Pana.
błękit jest smutny. Tak jak myśli.
Entries Tagged as '2005'
Niezapominajki
Maj 29th, 2007 · No Comments
Tags: 2005
Kasztany
Maj 28th, 2007 · No Comments
I co, że kwitły tego roku
późno, zsypując śniegu płatki?
Pod nimi i tak nikt nie siedział
z nas. I drugiego nikt zagadki
badać nie pragnął. A kasztany
w alei; wiatr podniebny hasał.
kremowych płatków rozesłanych
zimny i obojętny asfalt
wydał na pastwę butów obcych
i je spotwarzał i beszcześcił.
Chodzili tędy ładni chłopcy
i tylko amarantu kropki
patrzyły, zanim ulic błoto
ich nie rozniosło. Późna wiosna
szeptali. Późne [...]
Tags: 2005
Bzy
Maj 27th, 2007 · 6 Comments
Bzy już w deszczowy dzień nareszcie
zakwitły. Pachną i wpływają.
Chmury liliowe w szarym mieście:
obłoki narkotycznych stanów.
Nie ma cię już i już nie będzie.
Nie byłeś nigdy w rytuale.
Bzy przekwitając kwitną wszędzie.
Ty byłeś wszędzie, – chociaż wcale.
Podążam tam, gdzie bez jest stanem
wyoglądanym w osobności.
A rozciągliwość – karnawałem.
A post – zyskiem nieśmiertelności.
Tags: 2005
Te ostatnie niedziele
Listopad 10th, 2006 · No Comments
TE OSTATNIE NIEDZIELEPiątek 10 listopada 2006Dialog jest zbędny, kiedy twoje milczenie krąży jak krew w ciele. Ostatnie wtedy są niedziele, kiedy ku sobie są oboje. Tu nic nikogo nie przyciąga, i nie daruje nic nikomu. Oderwie się oksymoronu znaczenie obce. Jak pieniądze, które zamienić trzeba w kasie, bo były inne, z innych banków. Niedziel kolejnych, [...]
Tags: 2005
Królowa Saby
Listopad 9th, 2006 · No Comments
Dzień zimny dzisiaj był z zarania.
Nie muszę w zimnie pisać wierszy.
Nie tobie pierwszej mnie się kłaniać.
A żądasz – nie ty pierwszy.
Wiedz, że z południa w splendor dworu
królowa równa majestatu
twego przybywa. I ubioru
nie ma, prócz złota i szkarłatu.
Jeśli siedziba twa północna
i tropik w niej się chłodzi,
majestat mój, to prawomocna
krew pomazańca: odejdź.
Tags: 2005
Sonet śnieżny V
Listopad 5th, 2006 · No Comments
Śnieg stopniał. Deszcz spadł. Promienie gorąca
zamieniają tak, jak rudę w żelazo
resztki lodu w kamienie. I potrąca
je stopa, brnąc w błocie. Patrzysz z odrazą
na strużkę mętnej wody. Pływające
w niej: kondom, niedopałek papierosa.
Drży w ropnej mazi tęcza, której słońce
łączy brud życia ze śmiercią w niebiosach.
Tak twoje myśli, tylko porzucone
zużyte doszczętnie, żeglują we mnie
wnikając, niszczą. I nic na [...]
Tags: 2005
Sonet śnieżny II
Listopad 4th, 2006 · No Comments
Dzisiaj gołębie w śnieżnej nawałnicy
schowały się szczelnie w niszach kamienic.
Trudno rozpoznać na naszej ulicy
twarze mi znane. Nawet cudzoziemiec
w białej powłoce, mroźny i zamglony
człowiek tajemny w niemej tajemnicy,
jest z nich. I dobrze wśród nich ocalonym
w swojej obcości. Nie czuć bólu przy tym
odmowy. Ranisz, gdy długo przy oknie
badasz rysy. W śnieg razem wpatrzeni.
Ty jesteś ptakiem drapieżnym, samotnie
bliskość [...]
Tags: 2005
Sonet śnieżny III
Listopad 4th, 2006 · No Comments
Asceza dzisiaj oschła, gniewna, zimna
sięga dna, by wyczyścić domniemanie
uczuć. Twa destrukcja we mnie jest inna.
I nic się nie stanie. Nic nie zostanie.
Nawet twarzy mróz szybie nie oszczędzi
Okno zasnuje mlekiem zapomnienia.
Haftowane anioły na krawędzi
kotary skulone. Twojego cienia
na ścianie odbitego nie uświadczy
ogień kominka. Tylko w mroku słowa
lekki impuls pragnienia się dopatrzysz
jakby ciebie we śnie ktoś umiłował.
Nie jest [...]
Tags: 2005
Sonet śnieżny IV
Listopad 4th, 2006 · No Comments
Milknie już twoje w moim połączenie. W ciszę wzajemną wchodzi umieranie. Wszystko, co było w zamrożonym drzewie, Jeszcze uśpione. Lecz ono się stanie tak, jak ciężarna: uwolni nadzieję. Tak i to drzewo przemieni się w słodycz. Tak moje myśli przemrożą zawieje, śladu nie będzie. Więc mi chociaż pożycz twej siły, która życiu da podnietę innych [...]
Tags: 2005
Pejzaż śnieżny II
Listopad 3rd, 2006 · No Comments
Rano. Współ trwanie i modlitwa
w rejony obce i milczące.
Szmer życia. Ulic odśnieżanie.
Zgrzyt samochodów. I ukryta
cisza, zapadła w Istniejące.
W twoje odległe niepoznanie.
Gdzieś dłoń podnosisz i firankę
odsłaniasz rannym zamyśleniem.
Patrzysz na białą pustkę pól.
Potem na śpiącą tuż kochankę,
której wczorajsze, wielkie nie wiem
to już dzisiejszy, znany ból.
Tags: 2005
