Archiwum kategorii: 2005

Niezapominajki

Może ta drżąca przestrzeń w masie niebieskich kwiatków, to symbole ludzkich niespełnień? Wielkość w klasie pożądań? W morzu tych pokoleń samotnych, których osobności głodne. Niebieskie falowanie prośbą daremną o tych gości, którzy nie przyszli na spotkanie proszone. Uczta już wydana; … Czytaj dalej

Opublikowano 2005 | Skomentuj

Kasztany

I co, że kwitły tego roku późno, zsypując śniegu płatki? Pod nimi i tak nikt nie siedział z nas. I drugiego nikt zagadki badać nie pragnął. A kasztany w alei; wiatr podniebny hasał. kremowych płatków rozesłanych zimny i obojętny asfalt … Czytaj dalej

Opublikowano 2005 | Skomentuj

Bzy

Bzy już w deszczowy dzień nareszcie zakwitły. Pachną i wpływają. Chmury liliowe w szarym mieście: obłoki narkotycznych stanów. Nie ma cię już i już nie będzie. Nie byłeś nigdy w rytuale. Bzy przekwitając kwitną wszędzie. Ty byłeś wszędzie, – chociaż … Czytaj dalej

Opublikowano 2005 | 6 komentarzy

Te ostatnie niedziele

TE OSTATNIE NIEDZIELEPiątek 10 listopada 2006Dialog jest zbędny, kiedy twoje milczenie krąży jak krew w ciele. Ostatnie wtedy są niedziele, kiedy ku sobie są oboje. Tu nic nikogo nie przyciąga, i nie daruje nic nikomu. Oderwie się oksymoronu znaczenie obce. … Czytaj dalej

Opublikowano 2005 | Skomentuj

Królowa Saby

Dzień zimny dzisiaj był z zarania. Nie muszę w zimnie pisać wierszy. Nie tobie pierwszej mnie się kłaniać. A żądasz – nie ty pierwszy. Wiedz, że z południa w splendor dworu królowa równa majestatu twego przybywa. I ubioru nie ma, … Czytaj dalej

Opublikowano 2005 | Skomentuj

Sonet śnieżny V

Śnieg stopniał. Deszcz spadł. Promienie gorąca zamieniają tak, jak rudę w żelazo resztki lodu w kamienie. I potrąca je stopa, brnąc w błocie. Patrzysz z odrazą na strużkę mętnej wody. Pływające w niej: kondom, niedopałek papierosa. Drży w ropnej mazi … Czytaj dalej

Opublikowano 2005 | Skomentuj

Sonet śnieżny II

Dzisiaj gołębie w śnieżnej nawałnicy schowały się szczelnie w niszach kamienic. Trudno rozpoznać na naszej ulicy twarze mi znane. Nawet cudzoziemiec w białej powłoce, mroźny i zamglony człowiek tajemny w niemej tajemnicy, jest z nich. I dobrze wśród nich ocalonym … Czytaj dalej

Opublikowano 2005 | Skomentuj

Sonet śnieżny III

Asceza dzisiaj oschła, gniewna, zimna sięga dna, by wyczyścić domniemanie uczuć. Twa destrukcja we mnie jest inna. I nic się nie stanie. Nic nie zostanie. Nawet twarzy mróz szybie nie oszczędzi Okno zasnuje mlekiem zapomnienia. Haftowane anioły na krawędzi kotary … Czytaj dalej

Opublikowano 2005 | Skomentuj