Miesięczne archiwum: Listopad 2006

Syndrom Szeherezady

Przecież od lat Szeherezady jedynie noc ciągnie się długa. Jeśli tok przerwę, nie dam rady kontynuować, twa usługa jedynie bycia, a nie chcenia inercją: śmierci zaniedbaniem. To cóż za szkoda! Kres mówienia odpoczywaniem w innym stanie.

Opublikowano 2006 | Skomentuj

Dobranoc

Już noc i muszę spać. Urwane z tobą kontakty pismem ciągłym. Przerwę, a staniesz się podatny na zapomnienie. Wiekopomny jest sojusz nasz, nasze bywanie w piśmie, którego wspólna mowa była wcześniejsza, niż poznanie. Odchodzisz – ja cię nie pomniejszam dniem, … Czytaj dalej

Opublikowano 2006 | Skomentuj

Sonet śnieżny V

Śnieg stopniał. Deszcz spadł. Promienie gorąca zamieniają tak, jak rudę w żelazo resztki lodu w kamienie. I potrąca je stopa, brnąc w błocie. Patrzysz z odrazą na strużkę mętnej wody. Pływające w niej: kondom, niedopałek papierosa. Drży w ropnej mazi … Czytaj dalej

Opublikowano 2005 | Skomentuj

Fantazja

Fantazja była zawsze matką kiczu, potrzeba sentymentu ten kicz prowokowała. Czasami się artyście po prostu nie chce sięgnąć po źródło, czasami nie wie, że powinien. Francis Bacon dobierał ze stosu kolorowych czasopism odpowiednie dla jego aktualnej potrzeby wyobraźni zdjęcie i … Czytaj dalej

Opublikowano 2006 | Skomentuj

Sonet śnieżny II

Dzisiaj gołębie w śnieżnej nawałnicy schowały się szczelnie w niszach kamienic. Trudno rozpoznać na naszej ulicy twarze mi znane. Nawet cudzoziemiec w białej powłoce, mroźny i zamglony człowiek tajemny w niemej tajemnicy, jest z nich. I dobrze wśród nich ocalonym … Czytaj dalej

Opublikowano 2005 | Skomentuj

Sonet śnieżny III

Asceza dzisiaj oschła, gniewna, zimna sięga dna, by wyczyścić domniemanie uczuć. Twa destrukcja we mnie jest inna. I nic się nie stanie. Nic nie zostanie. Nawet twarzy mróz szybie nie oszczędzi Okno zasnuje mlekiem zapomnienia. Haftowane anioły na krawędzi kotary … Czytaj dalej

Opublikowano 2005 | Skomentuj

Sonet śnieżny IV

Milknie już twoje w moim połączenie. W ciszę wzajemną wchodzi umieranie. Wszystko, co było w zamrożonym drzewie, Jeszcze uśpione. Lecz ono się stanie tak, jak ciężarna: uwolni nadzieję. Tak i to drzewo przemieni się w słodycz. Tak moje myśli przemrożą … Czytaj dalej

Opublikowano 2005 | Skomentuj

Michał Rusinek „Kopciuszek”

Z pewnością ludzkie symbiozy nie są neutralne. Być sekretarzem noblistki to inaczej, niż zwyczajnego, wielkiego pisarza. Jaki będzie efekt tej fuzji talentów? – jeszcze nie wiadomo. Mam właśnie pożyczony z miejskiej biblioteki efekt twórczej pracy Michała Rusinka. Nie wiadomo, dlaczego … Czytaj dalej

Opublikowano czytam więc jestem | Skomentuj