Dzienne archiwum: niedziela, 5, Listopad, 2006

Syndrom Szeherezady

Przecież od lat Szeherezady jedynie noc ciągnie się długa. Jeśli tok przerwę, nie dam rady kontynuować, twa usługa jedynie bycia, a nie chcenia inercją: śmierci zaniedbaniem. To cóż za szkoda! Kres mówienia odpoczywaniem w innym stanie.

Opublikowano 2006 | Skomentuj

Dobranoc

Już noc i muszę spać. Urwane z tobą kontakty pismem ciągłym. Przerwę, a staniesz się podatny na zapomnienie. Wiekopomny jest sojusz nasz, nasze bywanie w piśmie, którego wspólna mowa była wcześniejsza, niż poznanie. Odchodzisz – ja cię nie pomniejszam dniem, … Czytaj dalej

Opublikowano 2006 | Skomentuj

Sonet śnieżny V

Śnieg stopniał. Deszcz spadł. Promienie gorąca zamieniają tak, jak rudę w żelazo resztki lodu w kamienie. I potrąca je stopa, brnąc w błocie. Patrzysz z odrazą na strużkę mętnej wody. Pływające w niej: kondom, niedopałek papierosa. Drży w ropnej mazi … Czytaj dalej

Opublikowano 2005 | Skomentuj