Lata sześćdziesiąte. Rudek (12)

Nie było łatwo wracać Rudkowi na Kubę po urlopie w Polsce, gdyż nie miał już domu i nie wiedział, co go czeka. Spotkanie z Anatolem Korcem mogło być burzliwe i bał się, że go pobije, tak, jak zrobił to z dyrektorem w Turoszowie, za co został zwolniony z pracy. Kiedy Rudek wpadał w szał, nie pamiętał co robi, rzeczy toczą się wtedy niezależnie od niego i on na nie nie ma wpływu. Pragnął tylko, by udało mu się Korca nie zabić.
Jego rzeczy stłoczone byle jak w małym pomieszczeniu zajmowanym przez administrację osiedla Alamar sprawiały wrażenie przygnębiające. Kierownik dał mu karteczkę od compañero Polaco. Pojechał zobaczyć mieszkanie na pozostawiony przez Korca nowy adres. Po drodze stanął w kolejce do narożnej budki, wypił cafecito zwane colada zawsze rewelacyjnie smakujące, z pianką „espumita” i to go uspokoiło. Sam dźwięk tych nazw, hiszpańskojęzyczny gwar ulicy działały na Rudka kojąco. W bistrze zjadł jeszcze piętrowy cuban sandwich, gdzie z grzanek wystawały falbanki cieniutko pokrojonego boczku. W Polsce nie jadł czegoś tak pysznego.
Mieszkanie okazało się służbówką dozorcy garaży, z oknami w garażu i bocznymi na wyjazd z garażu. Garaż był czynny całą dobę, słychać było huk motorów, głosy kierowców i spaliny. Miało jeden pokój z wnęką.
Rudek ponownie wpadł w szał, ale przez kolejne trzy dni, które przemieszkał w pokoju u Bogdana Zieleńca w swoim dawnym mieszkaniu w casa 192, Korzec był nieobecny w biurze i ukrywał się przed Rudkiem.
Tymczasem w Ministerstwie Budownictwa Kubańczycy powitali Rudka owacyjnie. Stali z robotą i czekali na jego dalsze korekty, miał pilnie lecieć do Santiago de Cuba, a jego sprawa mieszkaniowa nie została rozwiązana. Nikt nie słyszał tutaj o rzekomej rezygnacji władz kubańskich z jego usług. Skutkiem skargi Rudka do Biura Radcy Handlowego przy polskiej ambasadzie, do compañero Anatola Korca pojechał wydelegowany przez ministerstwo inżynier Matos, ale go nie zastał. Nazajutrz obaj z inżynierem Matosem pojechali na Miramar, gdzie udało im się przekonać sekretarkę, by ich wpuściła. Po chwil Rudka siłą wyprowadzono na korytarz, gdzie czekał, aż inżynier Matos porozmawia z Anatolem Korcem.
Rudek wrócił do zajęć zawodowych mieszkając kątem u Bogdana Zieleńca. Projekt zakładu prefabrykacji elementów konstrukcyjnych dla budowy fabryki lin w Bayamo na zlecenie wiceministra Materiałów Budowlanych inż. E. Ezenarro był w pełnej fazie rozwoju i zbliżał się do zakończenia. Równocześnie jego pracownia podjęła się zaprojektowania przenośnego dźwigu do budowy domów osiedli mieszkaniowych na terenie całej Kuby, zleconego przez dyrektora Departamentu Osiedli arch. Gabriela Zerguera. W związku z wyburzeniami starych bohio socjalistyczna architektura nabierała rozpędu. Także Instituto de Los Reciersos Hiddraulicos domagał się pilnych projektów.
W połowie marca Rudek otrzymał od dyrektora Instituto De Proyectos inż. Parezcio polecenie opracowania projektu tunelu przelotowego dla dwupasmowej drogi w Santiago De Cuba. Po zaprojektowaniu i zatwierdzeniu projektu organizował jego wykonanie i przewidywał maszyny do jego budowy. Studiował materiały z badań laboratorium mechaniki gruntu oraz dane sejsmiczne. Wszystko to przedstawił na licznych konferencjach, radach pracowniczych przy udziale rzeczoznawcy i doradcy Ministra Budownictwa inż. M. Isova.
Tymczasem do ambasady i komórki radcy handlowego Anatola Koreca spływały z Ministerstwa listy chwalące ingeniero Rudolfo i przynaglające do rozwiązania sprawy mieszkania. W czasie pobytu Rudka w Santiago de Cuba z bólem serca, nie mając innego mieszkania i innego wyjścia, Anatol Korec wydał pocenie, by w zarezerwowanych pokojach dla lepszych Polaków dać Rudkowi tymczasowe pomieszkanie w Hotelu Nacional i nie miał też możliwości wstrzymywać przyjazdu żonie Rudka. Krystyna była jednak krótko, niespodziewana choroba teściowej zmusiła Rudka do kolejnych kontaktów z Polakami, do upokarzania się i próśb o możliwość nagłego powrotu do Polski jego żony.
Z warszawskiego Polservice w połowie kwietnia nadeszły przeprosiny: „jednocześnie pragniemy wyrazić ubolewanie, że ponownie podjęcie przez Obywatela pracy na Kubie było związane z tyloma przykrościami i kłopotami. Żywimy nadzieję, że sprawy bytowe i zawodowe Obywatela zostaną uregulowane pomyślnie. Korzystając z okazji łączymy pozdrowienia. Zastępca Kierownika Działu Zatrudnienia specjalistów za granicą mgr Stefan Hrycaj.” To go podniosło na duchu i rzucił się z całym impetem w wir pracy, do której miał teraz blisko. Przynosił do domu teczki z dokumentacją i nocami robił obliczenia na suwaku.
Kosztowne mieszkanie hotelowe nie mogło być wynajmowane długo, jednak mieszkał tam do jesieni i wtedy Rudek niespodziewanie dostał przepiękne, trzypokojowe mieszkanie na Miramarze. Dawni lokatorzy opuścili je niedawno na zawsze za sprawą Castro, który otworzył mały port Camarioca do emigracji Kubańczyków w ramach łączenia rodzin. Camarioca była małą osadą rybacką leżąca na 130 kilometrze szosy prowadzącej wzdłuż Cieśniny Florydzkiej z Hawany do Varadero. Tutaj wsiadających w łodzie rybackie Kubańczyków z małymi dziećmi zobaczył cały świat.
Od kryzysu rakietowego w 1962 Amerykanie zablokowali rejsy do Stanów Zjednoczonych, a w 1963 Organizacje Państw Amerykańskich zerwały stosunki dyplomatyczne i handlowe z Hawaną, oprócz Meksyku. Działała linia lotnicza Hawana — Ciudad Mexico, ale nie przyjmowano emigrantów kubańskich. Kosztowny lot hiszpańską „Iberią” przez Madryt był dostępny dla nielicznych, peso kubańskie przestało być wymienialne. W nocy z 29 września 1965 roku na Plaza de la Rewolucion w Hawanie Fidel Castro ogłosił, że począwszy od 10 października 1965, port Camarioca będzie otwarty. Kubańczycy, którzy chcą na zawsze opuścić Kubę pozostawiając cały dotychczasowy majątek muszą złożyć wniosek do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Zaraz po zgłoszeniu chęci wyjazdu Kubańczycy tracili pracę i do czasu wyjazdu pracowali na podrzędnych fizycznych etatach. Inwentaryzowano majątek i sprawdzano jego stan w dniu wyjazdu.
Na zarządzenia Fidela 3 października 1965 prezydent Lyndon Johnson pod Statuą Wolności w Nowym Jorku odpowiedział zobowiązaniem publicznym do przyjęcia uchodźców i podpisał umowę imigracyjną.
Od 6 do 28 października 1965 ponad 600 statków z Florydy przewiozło 8000 osób. Ale zaraz tę trasę morską zamknięto w drodze porozumienia między obu rządami. Wynegocjowano też „wolność lotniczą” i część uchodźców leciała bardziej bezpiecznie małymi amerykańskimi samolotami handlowymi kursującymi między Varadero i Miami. Z Camarioci wypływały kutry i jachty do 15 listopada 1965 i przewieziono około 3 tysięcy uchodźców. Pierwsza tragedia stała się na początku listopada u wybrzeży Meksyku, jacht żaglowiec rozbił się przy złej pogodzie na rafach wyspy Contoy. Z 45 pasażerów uratowało się tylko sześciu.
15 listopada port Camarioca został zamknięty, a exodus Kubańczyków wstrzymany.
Wszystko to w biurze Rudka było dyskutowane i liczba inżynierów, kreślarzy i sekretarek w Ministerstwie gwałtownie zmalała.
Jednak pomimo racjonowania, Kubańczycy chodzili bardzo dobrze ubrani i nie głodni, prawie każdy miał pracę i pensję, Castro wciąż cieszył się poparciem przez zdecydowaną większość Kubańczyków.
Wprawdzie fotografie Che Guevary wieszano w pokojach amerykańskich campusów i zdawało się, że młodzież całego świata sprzyja rewolucyjnej Kubie, przyjazd Beatlesów na tourne po Ameryce od 13 sierpnia 1965 roku wywołał wielkie zamieszanie na wyspie. Nie wiadomo, jak dotarł najnowszy album „Hepl!”, gdyż muzyka pop w języku angielskim była wrogiem ideologicznym. Robiono domowe płyty ze zdjęć rentgenowskich, a bliskość Florydy pozwalała na chwytanie fal amerykańskich radiostacji, co było zakazane na Kubie. Rozpoczęły się nagonki na długie włosy u chłopców, sandały i obcisłe spodnie. Za to skazywano na przymusowe roboty w jednostkach wojskowych. Zwalczano „gejostwo” jako przejawy kontrrewolucji.
Niemniej echa największego koncertu Beatlesów 15 sierpnia na stadionie Shea w Nowym Jorku, na który przyszło ponad pięćdziesiąt pięć tysięcy ludzi dotarły do Hawany.
Na Placu Rewolucji wisiały transparenty z 26 lipca „Popieramy Fidela”, ale Fidel Castro usuwał już ostatnie przeszkody na drodze do władzy absolutnej. Z początkowych Zjednoczonych Organizacji Rewolucyjnych, w które weszły trzy ruchy rewolucyjne: Ruch 22 Lipca, Rewolucyjny Dyrektoriat i Socjalistyczna Partia Ludowa, powstała jedna: Komunistyczna Partia Kuby. Dziennik „Revolucion”, dotąd w miarę niezależny przy omawianiu sztuki i literatury, ambitnie prezentujący Pabla Picassa , Miró , Caldera , Jean-Paul Sartre , Simone de Beauvoir i Julio Cortázara został zastąpiony 3 października 1965 roku organem Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Kuby, gazetą „Granma”. Redaktorem „Granmy” został Jorge Enrique Menendez. Zakazał wszelkiej krytyki Fidela Castro jego reżimu.
Niedługo potem starsza siostra Fidela – Juana Castro Ruz uciekła do Meksyku i potępiła tam reżim Fidela w radiowym wywiadzie.
Rok wcześniej w lipcu 1964 odkryto trzy tony broni dostarczonych przez Kubę Wenezueli. W artykule „Socjalizmu i człowiek na Kubie” Guevara przedstawił jedyną możliwą wizję życia na Kubie jako hombre nuevo. Ma on odrzucić wszystkie indywidualne potrzeby i stać się człowiekiem społecznym. Ma się solidaryzować z międzynarodowym proletariatem. Chciał też, by gospodarka przynajmniej była taka, jak w Chinach Mao-Tsetunga.
W grudniu 1964 wygłosił w ONZ płomienną mowę, napadł na imperializm, spotkał się ze Malcolmem X Michelle Duclos. Potem odwiedził Egipt, Algierię, Ghanę, Gwineę, Mali, Dahomej, Kongo-Brazzaville, Tanzanię, w drodze powrotnej Irlandię , Francję i Czechosłowację.
Na konferencji afro-azjatyckiego w Algierii 24 lutego 1965 oficjalnie skrytykował politykę gospodarczą ZSRR.
Od momentu, kiedy Fidel i Raul powitali go na lotnisku 14 marca 1965 roku już się więcej nie pojawił.
Wobec nacisków i licznych spekulacji Fidel Castro 16 czerwca 1965 wygłosił w przemówieniu tajemniczy komunikat, że Guevara jest tam gdzie jest najbardziej potrzebny, 3 października 1965 ujawnił, że dostał od niego list. Powiedział, że jego amigo jest w dobrym zdrowiu.
W tym czasie Guevara wspierał zbrojnie zwolenników zamordowanego Lumumby w Kongo. Był tam jeszcze jesienią, kiedy grupa amerykańskich Zielonych Beretów i najemników z rządem apartheidu w RPA i osłabiła oddział Guevary i zwolenników Lumumby. Guevara, w porównaniu z entuzjazmem na Kubie podczas rewolucji, spotkał się tu z wrogością lub zaniechaniem tubylców. Chory na astmę po pół roku walk opuścił Kongo i walczących wraz z nim 180 Kubańczyków, z których zginęło sześciu. Przez następne sześć miesięcy ukrywał się w Tanzanii, potem w Czechosłowacji i NRD.
Rudek nie wiedział już, czy te wszystkie opowieści o Guevarze to prawda, ale prawdą było, że ceny cukru na rynkach światowych spadały na łeb na szyję, jedynym odbiorcą cukru po zawyżonych cenach było ZSRR, a Che je obraził.
W grudniu Bogdan Zieleniec pojechał na urlop do Polski i przysłał Rudkowi list, w którym prosił, by odebrał za niego jego pensję ze szkoły. Donosił, że Polskę Pan Bóg skarał kardynałem i kontr kardynałem.

Informacje o admin

Ewa Bieńczycka urodzona w 1952 roku w Przemyślu. Artysta malarz
Ten wpis został opublikowany w kategorii lata sześćdziesiąte. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *