ODYSEJA KOSMICZNA 2015

I nadszedł w końcu luty luty,
i zaparował szybę przednią,
słońce jak lizak malinowy
świeciło wprost, a zmierzch się kruszył,
osadzał się, celował w sedno,
dzień lutowy umierał.

Głos mój wywracał sąd na nice,
rwał się przy krtani jak sznur korali,
łapałam cząsteczki spadające,
aż unieważnił w galaktyce
tych, co przede mną umierali
na mil tysiące.

Śnieg był jaśniejszy, niż zmierzch lutowy
negatyw nieba czyniąc czarnym,
na szosie mokrej lśnił firmament
światełek, którym brak osnowy
pozwalał żyć jedynie tym,
czym Kubrickowi kadru moment.

Nie było dna, a nieboskłonu
dziura straszyła martwą czernią
gdyż drogom mlecznym wyschły zdroje.
Laktacji bliżej jest do zgonu,
niż do narodzin. Gwiazdy więdną,
więc tylko pojedź.

Najkrótszy miesiąc, miesiąc luty
teleportuje nas znudzony
bezwładem lotu w wiosny pomoc.
Może materią mamiąc utył
bezmiar. Rozproszy widmo domu
nomadyzm rozpryśniętej nocy.

Informacje o admin

Ewa Bieńczycka urodzona w 1952 roku w Przemyślu. Artysta malarz
Ten wpis został opublikowany w kategorii 2015, Nie daję ci czytać moich wierszy i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „ODYSEJA KOSMICZNA 2015

  1. Robert Mrówczyński pisze:

    Kubrick zrobił swoją Odyseję za 70 mln baksów, a Ty zrobiłaś swoją bezgotówkowo z bogactwa wewnętrznego – jak to się mówi, a działa równie silnie. Na mnie o wiele silniej, bo nie przepadam z s-f. Jesteś mistrzynią klimatów beznadziejnych i schyłkowych, to takie mi bliskie, a Kubrick jednak to abstrakcja.

  2. Ewa pisze:

    Ha, ha! Mistrzynią klimatów beznadziejnych!
    A wracając do Kubricka, to się nic a nic nie zestarzał, nieprawdopodobnie wizjonerski. I tam jest wszystko dzisiaj powszechnie używane: komputery osobiste, Skype, komórki. I widać klimaty minorowe też wiecznie żywe.

  3. Robert Mrówczyński pisze:

    Tak, Kubrick dobry, już widać, że ponadczasowy, a to ledwie kilkadziesiąt lat minęło, ale w Odysei demonizuje trochę ten przereklamowany Kosmos. Jak dla mnie za mało tam ironii. Jedyny śmieszny moment, kiedy po rozmowie z Ziemią na kosmicznym Skype, bodaj z nieletnią córką, prowajder syntetycznym głosem powiadamia bohatera o należnej kwocie za połączenie. W kontekście niewyobrażalnych kosztów, jakie takie loty pochłaniają, wymieniona suma kilka dolarów musi wywołać wybuch śmiechu u najbardziej nawet odpornych na dowcip. Nawet jeśli sam reżyser nie umieścił tego w tym celu. Z przebiegu całej reszty pewności mieć nie możemy czy tak było.
    Kubrick demonizuje, Ty zaś rozbrajasz kosmos, odzierasz go z grozy, nie ON jest największym zagrożeniem. Twój kosmos-bezmiar „utył”, a drogom mlecznym „wyschły zdroje” i te „zwiędnięte gwiazdy” to są rzeczy świetne, czarodziejskie. Twój kosmos nie wydaje się być niebezpieczny, jest raczej bezsilny i jeśli istnieje, to tylko jako odbicie w czarnym asfalcie życia, tu na ziemi. I mimo iż wszystko wydaje się zdychać, mnie się humor znacznie poprawił.

  4. Ewa pisze:

    Może Kubrick przewidywał, że wszystko potanieje, nawet loty na Księżyc i na Jowisza. I wysokość opłaty za rozmowę internetową w sam raz według mnie, to tak jak w porównaniu do ceny biletu lotniczego na drugą półkulę.
    Komunikacja tanieje, natomiast drożeje jakość komunikacji. I tak chyba będzie, tani będzie tylko small talk na fb. Jeśli będzie chodzić o pryncypia, np. o dobre imię i wyplątanie się z bezpodstawnych pomówień, kosztowne.
    A w wierszu jadę, bo co człowiek może innego – tylko przesuwać się w czasoprzestrzeni, czy 2001, czy w 2015. Niestety nie mam tak wielkiego talentu jak Kubrick i takiego budżetu na twórczość, jak on.

  5. Robert Mrówczyński pisze:

    Może i small talk na fb jest tani, ale mam wrażenie, że to życie się przenosi właśnie tam, stając się takim second life, żeby w przyszłości stać first. To globalna grzęda, gdzie widać kto gdzie siedzi i kogo ma pod sobą, trzeba się dobrze gimnastykować żeby nie spaść, a jeszcze bardziej, żeby skoczyć wyżej. Pozornie ten talk głupkowaty i płytki, ale tam nie chodzi w ogóle o talk. Do tej pory człowiek wiedział gdzie jego miejsce na „zakładzie” jedynie, teraz już wie w skali kraju i świata. Ludzie robią już kariery przez fb. Np Szumowska wynalazła aktorkę do swojego filmu na fb. Dla blogów miejsca mało i tylko niszowe widzę.

  6. Ewa pisze:

    Nie mam konta na fb, bo nie mam na to czasu, ale jak się uporam z zaległościami.
    Wczoraj Marcin Królik założył, jak pisze na stronie, nowiutki, i totalny blog który będzie jego domem i będzie o niego dbał i hołubił bo to jest coś, co jest na pewno jego i ma tam jak nigdzie wolność., nie musi nikogo się bać i stosować small talk:
    http://marcinkrolik.pl/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *