PIEKARNIA

Napisać o wąziutkiej ścieżce
w dół schodzi do zapachu chleba,
w zimowe, białe popołudnie
wychodzą chleby w torbach, siatkach,
zziębniętych rękach, wózkach taczkach,
marzną, gwałtownie w mróz wyjęte
(jak moje ciało rano wcześnie
odkryte przypadkowo we śnie)…

Było szczęśliwych ze dwudziestu
nim zostawiłam ślady w śniegu
i podniebienia znany smak,
już ktoś powiesił: CHLEBA BRAK.

18 stycznia 1978

Informacje o admin

Ewa Bieńczycka urodzona w 1952 roku w Przemyślu. Artysta malarz
Ten wpis został opublikowany w kategorii 1978, Nie daję ci czytać moich wierszy i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *