Tomasz Pułka „Zespół Szkół” (2010)

Wbrew zdaniu Adama Wiedemanna, że „Pułka już pisze tak dobrze, że może pisać niedobrze, a i tak jest dobrze.”, nie znalazłam w Sieci ani jednego tekstu analitycznego potwierdzającego tę rekomendację na temat czwartego już tomiku młodego poety.
Poeta nazywa wiersze zawarte w nim wierszami „dysinformatywnymi” i pewnie dlatego oprócz aprobaty kolegów po piórze niczego się więcej dowiedzieć o nich nie da. Zmowa milczenia zakładająca, że poeta Tomasz Pułka musi być świetny dlatego, że odmawia komunikacji z czytelnikiem jest o tyle zastanawiająca, że pisanie od rzeczy zdarza się wielu poetom, jednak dopuszczony do głosu jest właśnie Pułka.

Czytając ostatnie wiersze Pułki zasmuca nawet nie to, że są puste, pozbawione wdzięku i młodzieńczej żarliwości, którą poeci miewają przynajmniej w pierwszej połowie życia. Zasmuca coś zupełnie innego: hochsztaplerka tych wierszy, poparta środowiskowym kibicowaniem, nakierowuje całą energię poetycką na nicniemówienie celowo i z premedytacją, by napisać cokolwiek. Te wiersze są nieludzkie, a więc nie Pułki, są wypreparowane z wszelkiego doświadczenia wewnętrznego, na którym zazwyczaj wykwita wiersz. Dowodem, jakoby tak nie jest – że doświadczenie wewnętrzne nie jest to twórczości niezbędne – miałyby być wiersze Pułki. Ale, czy wiersze Pułki, oprócz druku na papierze w formie tomiku i sprzedawane w dziale „poezja” są wierszami? Czy nie warto zakwestionować ich istotę i uzurpację przynależności do działu „poezja”?

Wiersz otwierający zbiór przedstawia sytuację, kiedy podmiot liryczny budzi się i dziwi, że jeszcze nie kontaktuje z rzeczywistością. Nieprzytomność podmiotu lirycznego egocentrycznie poeta podnosi do rangi wydarzenia, które próbuje filozoficznie zwerbalizować wdając się w kontynuację pijackiego monologu:

„(…)Albo wyobraź sobie Miejsce jako debiut dla Czasu;
że Czas jest Naczyniem i wcale nieważne –
czym Naczynie wypełnić, lecz gdzie je postawić.(…)”

[Masmix]

Gorzej jest, kiedy Pułka się jednak komunikuje. Napaść na tzw. „klasyków” kimkolwiek oni są, niekoniecznie Wisławą Szymborską, jest napaścią na starzenie się, na niesmak młodości w kontakcie z obrzydliwością:

„(…)wypadanie włosów;
jądra zniżające się wraz
z wiekiem – okaryna pełna
śliny(…)”

i pyta niezadowolony z ich aktywności późnego wieku:

„(…) Dlaczego klasycy kładą się
tak późno? (…)”

[Dlaczego klasycy]

Tomasz Pułka, któremu pewnie trudno imputować chęć zawłaszczeniem obszaru poezji jego rówieśników poprzez zakwestionowanie poetyckiej kontynuacji, jednak nie można oprzeć się wrażeniu, że Tomasz Pułka próbuje swój świat poetycki zbudować na tu i teraz, na wpływach jedynie współczesnych grup poetyckich i spotykanych poetach. Pozbywając się dotychczasowej osobowości ukształtowanej w okresie przed poetyckim, Tomasz Pułka nabiera cech współczesności, bezkrytycznie utożsamiając się z napotykanym światem dzisiejszej duchowości:

„(…)o, ten chujowy tekst
tej chujowej piosenki.(…)”

[Solec Zdrój]

jest refrenem pobrzmiewającym przez wszystkie wiersze, trawestując słowa Adama Wiedemanna, cokolwiek Tomasz Pułka napisze, zawsze napisze chujowo:

„(…)ja czytam Pessoę i tyleż jest pięknych i tłustych
błyszczących zdań z nazwiskami że wszystkie je sobie

elegancko pierdolę(…)”
[Trututu błyszczy trąbka]

Nie wiadomo, na jakiej podstawie Pułka napisze:

„(…)Pisał o tym Hesse lecz był słabym pisarzem(…)”
[Ruiny ruin]

Obalanie autorytetów – wiadomo – specjalność poety Tomasza Pułki, ale dlaczego w tym samym wierszu napisze, że: „Śmiałość to koszyk na grzyby i las”? Tego typu nonsensów, niestety nieczystych i nie brudnych, jak sugeruje w wypadku twórczości „klasyków”, jest w wierszach mnóstwo, nonsensów nie mających żadnego artystycznego uzasadnienia: „Nie będę jadł mięsa i odwiedzę muzeum/Przebij mnie ach przebij jak ta igła w dzbanku”(w tym samym wierszu); „Samochody które niczym „szybkie adidasy” [Swing są kandelabrem]; „Wsiądźmy do sarny i zapuśćmy silnik. Niech wierzga.” [72-FN-BH];„księżyc tuż przed miesiączką” [Samsung].

Bardzo trudno się czyta te wiersze. Jeszcze trudniej się o nich pisze, ponieważ nie sposób dociec powodu ich powstania. Chyba tylko taki, że, jak powiedział Adam Wiedemann, Pułka już pisze tak dobrze, że może pisać niedobrze, a i tak jest dobrze. I po co mu w takim razie czytelnik?

Informacje o admin

Ewa Bieńczycka urodzona w 1952 roku w Przemyślu. Artysta malarz
Ten wpis został opublikowany w kategorii czytam więc jestem i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

12 odpowiedzi na „Tomasz Pułka „Zespół Szkół” (2010)

  1. mietek pisze:

    Pani wyrwała z kontekstu frazy i dziwi się, że nie komunikują.

  2. Hortensja Nowak pisze:

    A ja jestem wdzięczna, że zacytowałaś ten fragment o jajach. Nie wiedziałam, że u mężczyzn na starość (a szczególnie u mężczyzn klasyków) jaja się osuwają, nigdzie czegoś takiego nie wyczytałam. W sumie jestem wdzięczna poecie Tomaszowi Pułce za takie szczegóły.
    Ale faktem jest, ze Tomasz Pułka pisze, że jego założeniem artystycznym jest brak komunikacji. Widocznie nie trzyma się wytycznych, bo jednak komunikuje. Nigdzie nie wyczytałam, że literatura to programowy brak komunikacji. Jeśli odmawia spełniania tej roli, nie jest literaturą.
    To, że literatura jest komunikacją w kółko we wszystkich dziełach powtarza Jean Genet. W „Ceremoniach żałobnych tak pisze o roli poezji:

    „(…)Tylko w poetyckiej formie mógłbym w przybliżeniu wyrazić to, czym był dla mnie, z tym że skala ekspresji poetów jest dość ograniczona. Prozaik może się imać każdego tematu, opisać każdą postać z rygorystyczną dokładnością, uzyskując różnorodność efektu, podczas gdy poeta pisze pod dyktando serca, co przyciąga do niego wszystkie istoty, zadraśnięte złem i nieszczęściem. I stąd wszystkie postacie z moich książek są do siebie podobne. Przeżywają te same sytuacje, te same niebezpieczeństwa, lekko tylko zmodyfikowane, i kiedy chcę mówić o nich, mój język przez to wszystko natchniony powtarza tym samym tonem wciąż te same poematy.(…)”
    [tłum Krystyna Rodowska]

  3. Ewa > mietek pisze:

    Panie mietku, proszę o cierpliwość. myślę, że rozwiniemy dzisiaj te cytowane frazy. Boję się cytować więcej, nikt mi nie może wyjaśnić, na ile prawo autorskie zezwala. Staram się cytować jak najmniej. Wiesze Tomasza Pułki z tego tomu są na stronie Korporacji Ha!art.
    Niech Pan zostanie z nami.

  4. Wanda Niechciała pisze:

    Szkoda, że nie dał przykładu. Jaja jajom nierówne, wątpię, by proces starzenia przebiegał u wszystkich jednakowo, szczególnie klasycy nie powinni być pod tym względem dyskryminowani.
    Dla mnie, tak ogólnie, to Tomasz Pułka nie przemawia swoim głosem, tylko głosem środowiska literackiego. Tak, jakby poezji uczył się po kawiarniach literackich i stanowczo za dużo pali. Poeta nie musi palić za wszystkich, Tomasz Pułka jest źle poinformowany. Wystarczy, jak pali za siebie, a i tak zanikotynowany mózg zniekształca dane (np. o jajach). Niepokojące są w tych wierszach myśli urywane wpół, jakby poetę trawiła gonitwa natchnienia poetyckiego i jakby łapał wenę i notował tylko połowicznie, by wszystko zdążyć załapać. np: „Nie wiem, czy pokój w którym jestem, jest pokojem z kubkiem./To trudne piękno, lecz piękno. Ścieraj”.[Masmix].
    Być może że coś się z tego kubka malowniczo wylało, ale nie jestem pewna. Jest w tym wierszu jakiś mozół obserwacji, jakbyśmy mieli do czynienia z dzieckiem niepełnosprawnym, które coś rozpoczyna i nigdy nie kończy.

  5. Ewa pisze:

    Tomasz Pułka publikuje raz w tygodniu na portalu „Niedoczytania” felietony o swoich poetyckich lekturach. I faktycznie, czyta tylko tomiki swoich kolegów, zresztą, jeżdżąc po Polsce i odwiedzając poznanych wcześniej poetów, nie wychodzi od nich bez ich produkcji artystycznej, czyli stosów tomików. To jest zresztą typowe dla artystów, takie nienasycenie odbioru. Jak chodziłam po pracowniach powiadamiając malarzy o samobójczej śmierci naszego kolegi, natychmiast wyjmowali z szuflad, zza szaf i stołów obrazy nie bacząc na niestosowność chwili i kazali mi je oglądać. Podobnie jest z tomikami, opędzić się nie da, a pewnie Tomasz Pułka chce być lubiany i nikogo nie urazić. I tym sposobem nie ma kiedy czytać wartościowych rzeczy i kształtować na nich smaku artystycznego.
    Hortensjo, Genet to modernista. Pewnie jeden z ostatnich, ale modernista. A Pułka szuka nowych dróg, na razie się zapętlił w złych wpływach swoich kumpli. I marnuje czas, bo w jego wieku wielu poetów kończyło już aktywność, a Tomasz Pułka jest na etapie prób skomunikowania się z kimkolwiek i z czymkolwiek. Bo przecież hasło programowe to tylko usprawiedliwienie niemocy. I nie wie, o czym by tu napisać. Więc daje się wypełniać kumplom po piórze.

  6. Wanda Niechciała pisze:

    „Wilgi produkują definicję netto”
    „Wdupcam głowę do rzeczki na Osiedlu Rzemieślniczym”.
    [Sole mineralne]
    I ten Przyboś… I dlaczego taki tytuł wiersza? Bohater wiersza dokonuje publicznej ablucji w celach poetyckich, ale nie przejrzał, a pisze, że przejrzał. Ot katharsis. W sumie, być poetą dzisiaj, to tylko męka. Sam przyznaje, że zimno. i jeszcze te uciążliwe pojazdy:
    „Laweta podjeżdża pod mój umysł
    Kto przysłał lawetę?
    [Abrewiatura]
    I dlaczego taki tytuł?

  7. Hortensja Nowak pisze:

    Lawetę przysłali zapewne Bromboszcz i Podgórni, skoro im dedykuje ten wiersz. Chyba, że tu chodzi o Boga.
    Z tego wiersza: „Ja krzyczę jak owce patrzące na nożyce” mogą mieć konotacje religijne…Milczenie owiec podczas postrzyżyn jest chyba normą pasterską… Bardzo się trudno wyznać w tej wszechpanującej abstrakcji przetykanej jednak rozpoznawalnymi, autentycznymi przeżyciami autora, chociażby ta kąpiel. Właściwie wiem, czy autor chce nam coś jednak przemycić, czy się boi i kamufluje przemyt. Bo np. ten wiersz o nazwiskach:
    „W tych stronach nazwiska są popularne,
    praktycznie każdy chodzi w nazwisku,”
    [Nędzny rekwizyt twojej wyobraźni]
    Czy to nie jest aby zakamuflowany donos adepta, który wdziera się na salony, na których panują uznani już poeci?

  8. Ewa pisze:

    A co dziewczyny z tą Janiną Zofią Klawe, jeżeli jesteśmy już przy nazwiskach. To iberystka, przetłumaczyła „Księgę niepokoju” Pessoi. Jak to się ma do Jeżycjady? [Jeżycjada upływa]
    Od Jeżycjady jest chyba Musierowicz. Same zagadki.

  9. Hortensja Nowak pisze:

    Najprawdopodobniej chodzi o „Zespół Szkół Specjalnych”. Na portalach literackich poeci wręcz się prześcigają w prezentowaniu swoich niepełnosprawności. Widać, taka moda. Tomasz Pułka nie tak jak naziści… Ujmuje się za niepełnosprawnymi.

  10. Ewa >Hortensja Nowak pisze:

    Tak, czytałam ostatnio na portalu Nieszuflda komentarz Arkadiusza Burdy do jego wiersza, który ktoś ośmielił się skomentować negatywnie::

    „Ma pani rację, wykrzyknik przypisałem i o czym to ma świadczyć, pedofile też są godni szacunku, czy ssiesz laskę, straszysz mnie czekam za obrazę gejów i pedofilów szmato z chęcią pójdę do pierdla, w dupie mam WHO, rozumiesz to? mam boska chorobę jestem schizofrenikiem i mogę wszystko suko.

    atma ____ | 2011-10-12 16:41:08

    PS. na Palikota i jego ekipe, bo to wiersz o tym buraku, sram panienko, i proszę unikać schizofreników bo to nie geje, oni wala suki w mordę. Jasne?

    atma ____ | 2011-10-12 17:07:54

  11. Wanda Niechciała pisze:

    No właśnie. Myślę, że do tego prowadzi nauka w „Zespole Szkół”. Nie trzeba Specjalnie uczyć. Samo się uczy.

  12. Ewa pisze:

    Dziewczyny, za tydzień „Poems” Andrzeja Sosnowskiego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *