“CUBA” str. 82

Informacje o admin

Ewa Bieńczycka urodzona w 1952 roku w Przemyślu. Artysta malarz
Ten wpis został opublikowany w kategorii Komiks. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „“CUBA” str. 82

  1. Sol pisze:

    Ewo, podoba mi się Twój komiks!
    Oglądałam ostatnio program przyrodniczy o Kubie. Najwyraźniej życie w searacji od reszty świata wpłynęlo tam pozytywnie na niektóre rafy koralowe. Wody, po których nie pływały statki były czyste i rafy koralowe zaczęły się odradzać. Co z kolei spowodowało wzrost populacji bardzo razadkich żółwi. W końcu zainteresował się tym rząd, wprowadził program, zaprosił dwóch Amerykanów. Wiem, że to są akcje na pokaz – niemniej jednak ochrona środowiska jest bardzo ważna. Przypadkowo pokazano, jak może wyglądać środowisko jeżeli zostawimy je w spokoju, Program kończył się – być może najważniejsza kubańska rewolucja nie jest czerwona, a zielona.

  2. Ewa > Sol pisze:

    Ach, oby to była prawda, co piszesz!
    Ja słyszałam, że Kuba w tej chwili jest największym trucicielem Karaibów, bo tam się niczego nie przestrzega, wiadomo, że wszelkie filtry są kosztowne, Fidel uruchomił tam przemyśl ciężki i produkcję szybkowarów(takich garnków do gotowania, w Polsce w latach osiemdziesiątych można było je kupić). I podobno widać z kosmosu jak zanieczyszczają, bo wisi chmura nad wyspą. Ale może to nieprawda. Bardzo bym chciała, by było inaczej!
    Zobaczyłam wczoraj film „Soy Cuba”, kręcony w tych latach kiedy tam byłam, przez ruskich, przez sławnego Mikhaila Kalatozova, tego od „Lecą żurawie”. I film dokumentalny, jak kręcili „Soy Cuba” zatytułowany „Ja, Kuba – syberyjski mamut (Brazylia, 2004 Dokumentalny). Reżyser jest na planie, płacze, że musi po dwuletniej produkcji filmowej Kubę opuścić, kocha Kubę, jedzie do Moskwy i nie wychodzi z domu, tak tęskni i tak kocha. Ja też kocham… Zbliżam się powoli z komiksem ku końcowi i nie wiem, jak sobie poradzę…
    Polecam tę ruską szmirę, „I Am Cuba”, wyszła w Stanach na CD wydana niedawno przez Coppolę.

  3. Sol pisze:

    No wlasnie, ja sie tez zdziwilam, z ta kubanska czystoscia ekologiczna… Przypomina mi to kiedy chwalono jaka to polska socjalistyczna zywnosc zdrowa, bo kury i inne zwierzeta nie mialy dostepu do wysokiej jakosci chemikaliow, szeroko wczesniej stosowanych przez inne kraje.
    Tak, widze juz na Internecie „I am Cuba”, latwo mi to bedzie zobaczyc, dziekuje.

  4. Ewa pisze:

    Film jest kuriozalny, bo połączenie nowej fali francuskiego filmu lat sześćdziesiątych z sowiecką propagandą i jeszcze romantyzm kina wojennego ZSRR. Naprawdę polecam, kadry przepiękne, jak u Leni Riefenstahl.
    A ekologią to pewnie nikt nic nie wie. Wiem, że robią kotlety ze skórek od bananów (jak je posiekają, to mają mielone), więc pewnie żółwie są w cenie.

  5. Sol pisze:

    Ach, Ewo, ja wegetarianka, wiec zolwie w cenie mnie bola. Mam nadzieje, ze kotlety ze skorek banana zyskaja wiecej zwolennikow. Zolwie zreszta wzruszajace – male, biegly do wody, po wykaraskaniu sie z zagrzebanych na plazy jajek. Moze nas wszystkich przezyja.
    Bardzo ciekawe polaczenie w tym „I Am Cuba” filmie, rzeczywiscie popatrze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *