Na zawsze róże

I tylko ważne są te róże: po jednej stronie płatków kolor
zamienia się w żółty róż podszewki. Barwy tej decydowanie
daremnym czyni zamykanie w systemy, klatki gatunkowe.
Róże są same sobie wolą.
Róża cię nigdy nie okłamie.
Ważne są róże, bo nie bolą
(tworzą róż głowę
płatki różowe).

Wtedy, gdy w przyklasztornym cieniu lata, co równolegle mija
oświetla promień zza ogrodzeń, by świat i ciebie scalić w czasie
nieistniejącym, porządkowym, przemija niedościgłość róży –
a w akcie trwania jest niczyja.
Życie wygrywać i tak da się:
określić się da spotkań chwila
(kiedy odurzy
jej czar za duży).

Piękno jest tylko dominantą, i ono jest dowodem w masie
której też nie ma i nie było. A róże kwitną wbrew różnicy.
Czy przyda się znak? Zapach? Nuda? Twego istnienia? Wbrew potrzebie?
Obejdzie się. Żyć też i da się
zachwytem różą. W jego hymnie
ściółki dla róży płatków licznych
(od aksamitu,
do ciał niebytu).

O admin

Ewa Bieńczycka urodzona w 1952 roku w Przemyślu. Artysta malarz
Ten wpis został opublikowany w kategorii 2007. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na Na zawsze róże

  1. Miś Uszatek pisze:

    8 grudnia 12:18, przez Miś Uszatek
    to już nie będzie obrazków?

  2. Ewa pisze:

    8 grudnia 12:27, przez Ewa
    Nie wiem.
    Po mojej notce o tegorocznym nobliście i ataku hakerów arabskich na mój blog nie daje się wklejać nowych obrazków ani uzupełnić braku starych.

    Może trzeba odczekać? Chociaż, w naszym wieku już czekać nie można…

    Czytam w GW, że masz Misiu 50 lat w tym roku.
    Wszystkiego najlepszego!
    Witaj na blogu, dobrze trafiłeś, gdyż jest to blog właśnie naszego pokolenia: ludzi urodzonych w połowie ubiegłego wieku.

  3. Ania pisze:

    9 grudnia 03:46, przez Ania
    Może Misiu to nie jest tak z Twoimi urodzinami?
    Czytam na GW, że zmarł Karlheinz Stockhausen, gdzie powinna być, jako priorytetowa, podana informacja, że przede wszystkim wsławił się, jako artysta słynnym powiedzeniem o tragedii zburzenia wież WTC z 11 września 2001, że jest to

    “największe dzieło sztuki wszech czasów”.

    Po czymś podobnym odechciewa się zaznajamiać z twórczością takiego artysty. Szkoda, że Gazeta tego nie przypomniała, a przecież nie jest przeznaczona dla muzyków, którzy pewnie wiedzą i tak, dlaczego Stockhausen był tak sławny z innych powodów.

Skomentuj Ewa Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *