niezmiennie przeciw, niezmiennie zachwycony kobietami występnymi…
cytat z blogu Jacka Uglika
Kwiaty, prezenty, białe fiołki, oczka w pończochach, otwarte książki, pacjenci, telegramy, pełne skrzynki pocztowe, praca, kłamstwa, ryzykowne sytuacje, dramaty, łzy, znowu kwiaty, telefony, kolejne dramaty, śmiech, muzyka z radia podczas jazdy taksówką, gorączka, ekstaza, problemy z wątrobą, kąpiele słoneczne, wstawanie o świcie, ciężka praca, listy, prowadzenie korespondencji, dyktowanie…
Dziennik Anais Nin to 150 tomów, 15 000 stron maszynopisu. Może najciekawszy dla literatury jest okres, gdy Anais Nin, kobieta dojrzała, wchodzi w intensywne przeżycia z młodzieńcami. Zazwyczaj związani z pisaniem: poeci, studenci literatury są dla pisarki nie tylko możliwością „drugiego życia”, „radości erotycznego macierzyństwa”. To, jak dokumentuje w pamiętniku, przeżycia mistyczne i ich stwarzanie. I egzaltacja religijna. Poczucie misji, świętości, wzorem dziecka Marii, pierwszych dziewczęcych uniesień, towarzyszyć jej będzie do końca życia. Rodzice siedemnastoletniego Billa, ukrywającego się przed nimi u przyjaciółki Nin, składają w sądzie przeciw niej pozew. Biografka Linde Salber nie może się doliczyć młodych kochanków w samym tylko roku 1945/ 46, udokumentowanych w dzienniku. Szacuje ich na około pięćdziesięciu. Nie oddają mi się w całości – skarży się pisarka w zapiskach. Oprócz młodzieńców, którzy za nią szaleją, intensywnie kocha się ze stałą grupą wcześniejszych partnerów, swoim psychoanalitykiem i z mężem. Rozkoszowanie się seksem bez miłości, „byle się tylko nie zakochać”, to, według autorki, kobiece wcielenie w męskiego “macho”. Rytuał uwodzenia, dręczenia, spędzanie trzy czwarte życia w cudzych łóżkach. Jest pewna, że takie życie wiedli Baudelaire i Rimbaud, i na tym polega „gorzki smak profanacji”.
Złamanie zakazu kazirodztwa, najsilniejszego w naszej cywilizacji kulturowego tabu podczas dwutygodniowej „komunii” z ojcem w hotelowym pokoju, nie ma charakteru buntu, ani odwetu za zniszczone dzieciństwo. Gdy będzie mężowi wsypywać do szklanki luminal, by korzystając z jego całodziennej, sennej izolacji i oddawać się swobodnie kochankowi na sąsiedniej ulicy, nie wzbudzi w sobie wyrzutów sumienia. Przeciwnie. Wszystko, co robi Nin, kobieta pisząca, kochająca i żyjąca pełnią swojej kobiecości, to poświęcenie. Aby wybieg obciążenia zewnętrzności własną afirmacją uwiarygodnić, potrzebuje słów pamiętnika.
Analizy, z początku tylko intuicyjne, w miarę, jak Anais Nin nabiera szlifu języka psychologicznego, psychoanaliza literacka kumuluje się w szczególe i zawikłaniu tak wielkim, że ustalenia mogą mieć znaczenie jedynie artystyczne. Trafne są zapewne spostrzeżenia, że nasza cywilizacja wskutek odmiennej hodowli płci w rodzinach i schedzie po poprzednich hodowlach, czyli ewidentnych wykoślawieniach tego procesu (rozkoszowanie się urodziwego ojca biciem małej Nin przy uprzednim zamknięciu w pokoju matki, by nie protestowała), wyprodukowała, jak to określa Nin, ludzi niezaspokojonych seksualnie, wiecznie z tego powodu spiętych. Związek matki z synem, który w wyniku nie zawsze do końca jasnych zabiegów pielęgnacyjnych i wychowawczych (też bicie), odnajduje w przyszłych partnerach jedynie powielenie, produkuje pederastów. (Sade też to potwierdzał w nawoływaniu do całkowitej mentalnej niwelacji instytucji matki). Materiał miłośnie przerobiony praktycznie przez pisarkę jest tak wielki, że stanowiłby zapewne doskonały eksperyment naukowy. Ale obok analizy w dziennikach dominuje kłamstwo.
Sołowiow uważa, że celem życia człowieka na ziemi jest doświadczenie prawdy i tylko w ramach własnej indywidualności jest w stanie stać się odbiciem całego świata. To egoizm oddziela człowieka od prawdy. Miłość erotyczna byłaby zatem zanegowaniem egoizmu, czyli granicy, oddzielającej go od innego, którego osobność i nieważność istnienia, wyrzuca ze wspólnoty, czyni z niego pustą formę. Dla Sołowiowa jedyną siłą, która wytrąca człowieka ze zła egoizmu, jest właśnie erotyczna miłość. Musi ona być tak konkretna, jak my sami, związanie drugiego z nami stałoby się, dzięki chemicznemu procesowi miłości, wytworzeniem nowej indywidualności w autentyczności i prawdzie. Napełniając nas znaczeniem absolutnej indywidualności w innym i w sobie, wybawia nas od śmierci.
Źródeł kobiecego donjuanizmu Nin można szukać w momencie, kiedy rozchwiana w niezdecydowaniu kogo poślubić, jedzie na Kubę dla dokonania właściwego wyboru. Tam nastąpił brak identyfikacji z otoczeniem i zjawisko rozszczepienia. W atmosferze kolonialnej Hawany, pysznych pałaców, u krewnych duńskiej dyplomacji w zachwycie urzekających garden party, młoda dziewczyna doznała odrealnienia życia i zaczarowania. Wszyscy adoratorzy, eleganccy, młodzi i perfekcyjni w rolach amantów jej się podobali. Pozostawiony w Europie Hugo, przyszły bankier, ulegnie czarowi przeżyć narzeczonej w listach i zdecyduje się na małżeństwo. Na pożywkę kulturowego piękna, wyniesionego z domu: ojca muzyka, arystokratycznej matki, francuskiej poezji, Prousta, który do końca życia jest jej ulubionym pisarzem, nakłada się szelest jedwabi, szmer wody, tango, egzotyczny zapach kwiatów i wszędzie deklarowana miłość. Po dziesięciu latach napisze: A mnie interesuje nie akt płciowy, lecz sama gra – przypominam w tym Don Juana – uwodzenie, przyprawianie o utratę zmysłów, nie tylko fizyczne posiadanie mężczyzn, lecz zawładnięcie ich duszami – wymagam więcej, niż dziwki. Nienasycenie Anais ilustruje grafik: poniedziałek Bradly; wtorek Artaud; środa ojciec; czwartek Allendy; piątek Henry. Oczekują: Miller, Gustavo, Nestor, Andre de Vilmorin.
Wirginia Woolf pisze: Fikcja, jak powszechnie wiadomo, musi trzymać się faktów, a im prawdziwsze fakty – tym lepsza fikcja.
Pamiętnik, towarzyszący pisarce od dzieciństwa, powiernik i przyjaciel, staje się, z upływem lat i sprzeniewierzeń wobec świata i siebie, sojusznikiem i wspólnikiem. Paradoksalnie literatura, mająca pierwotne znaczenie oczyszczające greckiego katharsis, przechodzi na stronę życia, by je usprawiedliwiać, zanurzać w nieweryfikowalnej, jak autorka z dumą niejednokrotnie powtarza, poezji i wyobraźni. Przemiana trudnego świata, gdzie prawdziwe życie wysyła nieodmiennie do bohaterki jednoznacznie sprzeczne komunikaty, strony dziennika łagodzą, usprawiedliwiają i umożliwiają pozytywny wizerunek autorki. Wyłania się z niej kobieta wybitna, na wzór komiksowych herosów spieszy z pomocą cierpiącemu światu. Prace są herkulesowe. Jak wyleczyć swoim ciałem Eduardo, który nie może uporać się z homoseksualizmem? Wspomóc Henry Millera i kilku innych wybitnych pisarzy tak, by pieniądze męża nie czyniły z nich utrzymanków? Jak zniwelować narastające zewsząd uczucie zazdrości, by poukładani partnerzy w mentalnych szufladach mało wiedzieli o sobie? Jak zaradzić ich cierpieniu, jeśli już coś podejrzewają? Jak sprostać, pracując jako psychoanalityk u boku kochanka, Otto Ranka, ucznia Freuda w nadmiarze nie kończącego się ludzkiego nieszczęścia, gdzie jedynie ona może dać im uspokojenie, a trudno wszystkim nastarczyć? W procesie zamiany życiorysu w dzieło literackie, karty pamiętnika zamieniają się w retuszowany spektakl teatralny z wyidealizowanym Narratorem. Analogie libertyńskie są niewłaściwe. Pieniądze męża i rozkosz przeżywana dla przeżycia i napędu życiowego, kamuflowana potrzebą romantyczną jest wymieszaniem problemów, nie zawsze czytelnych. Autorka często popada w frustracje, depresje i wątpliwości, leczone psychiatrycznie, co zaciera jej autentyczne pragnienia.. Czego pragnie Anais Nin, przy w końcu wielkim, życiowym trudzie? Nie walczy o nowy kształt społeczny, gdyż finanse męża gwarantują jej sposób życia, praktycznie wystarczają do momentu, aż sama osiąga twórczością niebywały sukces finansowy. Transgresja seksualna nie służy jej do budowania systemów filozoficznych, ani artystycznych kierunków, gdyż jest od początku niereformowalna. Pisze właściwie od dzieciństwa tak samo, szlifując jedynie technikę, korzysta z uwag literackich autorytetów dla doskonaleniu stylu. Nie zażywa też wolności, uwikłana w sieć kłamstw i narkotycznego uzależnienia od seksu. Anais Nin pragnie jedynie uwierzytelnienia artystycznego i w konsekwencji sławy. Samobójstwo Artauda, dom wariatów Junne, żony Millera, kompromitacja w uleganiu seksualnym pacjentce Nin lekarzy psychiatrów, to nie ofiary jej współistnienia, ale dowód na skuteczność życiową. Nin odchodzi ze świata w glorii sławy, z drugim, młodszym o kilkanaście lat mężem u boku, nieprawdopodobnie bogata, świetnie zakonserwowana, a dzieło jej życia stopniowo udostępniane, będzie jeszcze latami budzić emocje czytelników. Tak więc w konsekwencji afirmując tylko siebie, kwestionując jedynie obyczajowość, a nie inne choroby świata, Nin nie stworzy na kartach dziennika sadycznej Julietty. Nawet postulat Sade’a o użyczaniu sobie wzajemnie ciał i praw do nich jest u Nin niemożliwy. Nin zazdrosna jest o kochanki swoich partnerów, pragnąc wyłączności. Nie stworzyła więc na kartach dziennika prototypu kobiety współczesnej, mogącego sprostać mężczyźnie.
Sołowiow na wierze w nieśmiertelność miłości buduje teorię jedynej możliwości wejścia do Królestwa Niebieskiego ze swoją androginiczną połową. Miłość płciowa jest najważniejsza. Przekraczając ciało drugiego człowieka zagraża jego tajemnicy, jest więc niebezpieczna, może go zniszczyć. Miłość ma strukturę drogi. Celem jest poznanie ukochanego, w tym procesie nie może być dowolna. Jako siła jednocząca, kosmiczna, nie jest zrozumiała ani przez psychologię, ani przez rozsądek. Miłość w kategoriach powinności nadrzędnej, bezwzględnej, absolutnej, może jedynie przezwyciężyć akt płciowy, który bez niej powoduje alienację. Wtedy zjednoczenie ciał jest powierzchowne i niepełne. Powoduje rozszczepienie, wynikłe z podziału, a nie z przeżycia rozkoszy, która zawsze jest słodka.
Docenią ją Dzieci Kwiaty, doceni wchodzące pokolenie młodych zbuntowanych Beat generation. Na spotkania autorskie będą przychodzić tłumy wdzięcznej, wyzwolonej publiczności. Znaczący kochankowie napiszą lojalne, zachwycające recenzje. Jedynie homoseksualista Gore Vidal, który jej nie doświadczył, odważy się na ironię: To nie przypadek, że ulubionym przymiotnikiem, używanym przez autorkę, jest zaczarowany. Nie potrafi ona napisać książki, w której by nie występowało to słowo. (…) jak sama określiła, jest artystką pierwszej klasy, spadkobierczynią Safony, George Sand, Virginii Woolf, wielką postacią literatury, której cień padnie na ugory XX wieku i usunie na plan dalszy powieściopisarki współczesne, pędzące swój marny żywot w blasku jej wielkości, jak Carson McCullers.
Po pamiętnikarskich emocjach scalania duszy z ciałem śmierć ojca nie zrobi na niej żadnego wrażenia. Podobnie spotkanie ze starym Henry Millerem w Pacific Palisades głęboko ją rozczaruje.
Sołowjow pisze: miłość jest zawsze absolutna i bezrozumna. Jest z zewnątrz, jest kosmiczna, jest posłuszeństwem, a nie samowolą. Nieodwzajemniona miłość jest grzechem przeciwko kosmosowi. Narusza harmonię świata.
Trudno w dziennikach Anais Nin znaleźć doświadczenie miłości w głębszym sensie. Młoda mężatka, pozująca paryskim artystom, malarzom i fotografom i jednocześnie magazynom mody, odróżnia spojrzenia. Wybierze tych pierwszych, w kontraście do wyuzdanych bywalców domów mody. Dzięki pieniądzom męża zacznie wspierać wschodzące gwiazdy sztuki, nawiązując z nimi intymne kontakty. Długi ciąg sławnych nazwisk stanie się przynętą dla późniejszych wydawców pamiętników, których poetycka forma i niezrozumiałość, nie przekonuje. Poznanie młodego Henry Millera, biednego pisarza, udokumentowane jest na kartach dziennika entuzjastycznie. To Henry Miller otworzy dziewięcioletnią mężatkę, Anais Nin, na przeżycie rozkoszy. Laboratoryjny opis literacki tych doświadczeń nie zapewni jej jednak sukcesu wydawniczego. Pornograficzne opowiadania, których napisanie po100 dolarów od sztuki, zainicjuje zawsze bez grosza przy duszy Miller, znikną natychmiast z półek księgarskich. Natomiast powieści i opowiadania nie znajdują wydawców. Drogę do ich wydania utorują dopiero dzienniki.
Tajemnica aktu płciowego, pisze Sołowiow, niedostępna społecznie miłość, jest poza normami, prawem, w innym planie. Silne zakochanie nie zawsze dopuszcza akt seksualny, nie potrzebuje go. Miłość nie zna praw, posłuszeństwa, braku odwagi. Kochający akceptuje kochanego, domyśla się jego genialności. Miłość do miłości cielesnej to miłość jedynie do obiektu, a nie do osoby.
Osią artystycznych jej objawień, jest traktowanie przeżyć seksualnych w kategoriach intuicji i szaleństwa. Debiut literacki Nin “D. H. Lawrence, An Unprofessional Study” umacnia w niej filozofię , która niepokoi Millera obserwującego, jak powoli przemienia swoje życie w literaturę. Ludwig Marcuse napisze o D.H. Lawrence przy okazji procesu sądownego nad książką: „Poetycko filozoficzne świństwo”. Nin udowodni tekstem Lawrence przednietzcheańską afirmację erosa i złamanie wiktoriańskiego tabu. Romans z Antoine Artaude’m dopełni tę świadomość mroczną filozofią ustawicznego powrotu intensywności chwili, zatraty w przeżyciu. To one otworzą ją na ostrość i prawdę przeżywanego świata, one staną się wampiryczną krwią napędzającą jej artystyczną duszę. Mając niejednokrotnie w jednym dniu w ustach spermę kilku kochanków, napisze w dzienniku: pieprzyć się, tylko pieprzyć. By sprostać wielości zmieniających się ciał, emocji, dekoracji, osobowość pisarki rozpada się, rozszczepia, by w pamiętniku, w literaturze, ponownie scalić się w fikcji, mirażu, harmonijnej opowieści. Ta, „odyseja seksualna”, według Nin, mająca na celu wszczynanie równoległych romansów, by zatracić się w rozkoszy dla ciągłego jej powtarzania, jest jedynym i najważniejszym aktem ludzkiej witalności i należy go w literaturze w różnych wariantach usiłować ciągle przedstawiać.
Udostępnione polskiemu czytelnikowi dwa tomy spolszczonych dzienników przedstawiają pełną życia autorkę, która pięknym, literackim językiem zrównuje wartości odbieranego świata. I, jak śledzimy jej przeżycia w ekskluzywnym salonie kosmetycznym Elizabeth Arden, egzaltacja leżącej pod maseczką upiększającą kobiety jest pisarską transformacją proustowskiej frazy. Dokumentuje olśnienia, przemieszanie rzeczywistości z podświadomością, a zwykłe oczyszczanie twarzy namaszcza metafizycznym przeżyciem. Można tę scenę uznać za proroczą.
Dziennik tom 1 1931- 1934
Dziennik tom 2 1934- 1939
przełożyła z francuskiego Barbara Cendrowska
Zysk i S- ka 2004
Włodzimierz Sołowiow
Sens miłości
przełożył z rosyjskiego Henryk Paprocki
Antyk 2002
