Akt siedzący

akt_siedzacy.jpg

Zaszufladkowano do kategorii obyczaje | Dodaj komentarz

Trzecia liga trampkarzy

I kto by przypuszczał, że wystarczy jednego pokolenie, by będący w komfortowej sytuacji dotowanego pisma, “Tygodnik Powszechny” zamienił się na moich oczach w podlizujące się medium o nieokreślonym obliczu i intencjach?

Kiedy Giedroyc nie odpowiedział na apele Naczelnego „bluLionu” o wsparcie, był to może gest Księcia.
Paryska gościna w jego bastionie opozycji intelektualnej dość podejrzanych komunistycznych intelektualistów, była mimo wszystko potraktowana polityczną strategią w sytuacji amoralnej i niemożliwej politycznie.

Nie wiem jak jest dzisiaj z polityką pisma „Tygodnik Powszechny”. Zawsze jest trudno, ale czy jest rzeczywiście aż tak źle?

Wiadomo, że młoda dziewczyna, wchodząca w biznes prostytucji ze szlachetnego pragnienia wypełniania prawidłowo rodzinnych obowiązków wychowywania dzieci i prowadzenia domu na przyzwoitym materialnie poziomie, nie zdoła wykonać swojego planu, gdyż barbarzyństwo, stające na wstępie tej profesji, zamyka już definitywnie drogę do właściwego rozpoznania uczuć.

To, że robią tak wydawnictwa na całym świecie, a pozyskane pieniądze mają jakoby sponsorować unikatową twórczość o rzeczach, o których zwykły czytelnik słyszeć nie chce, ratując tym świat przed zagładą ( jakoby ma się skończyć, jak skończy się miłość), nie musi przecież udawać.

I tak, szyte grubymi nićmi, dostajemy informacje o miłości dyrektora ZOO do misia.
Leczący autystyczną dziewczynkę z miłości podsuwa jej wibrator.
Kocha nas i prezydent i premier, a przyrząd do zabijania w polskim sądownictwie, od kilkunastu lat zaniedbany, ma wrócić do łask.

I teraz “Tygodnik Powszechny” kocha młodą literaturę.
Kocha, jak pedofil ofiarę, miłością szaloną, starczą, zdziecinniałą i zgrzybiałą.
Ale niech młodzi wykonają tę grę wstępną. Nam nie wypada. No nie?

http://tygodnik.onet.pl/1548,1364611,dzial.html

Zaszufladkowano do kategorii 2006 | Dodaj komentarz

Zdrada

Może teraz, po pół wieku w filmach odkrywa się coś innego, niż reżyser chciał powiedzieć, a prawda artystycznego dzieła żyje już własnym życiem i mówi co chce?

Przypomniany w telewizji film “Do utraty tchu” Jana- Luca Godarda, (łatwo rozpoznać wpływ na naszych „Niewinnych czarodziei”, co elitarna Filmówka umożliwiała wewnętrznymi pokazami dla studentów wszystkich nowinek artystycznego kina) mówi nie o hedonizmie, ale o zdradzie.
22 letnia Jean Seberg, po amoralnej postaci filmowej z „Witaj smutku”, ma podobno kontynuować na planie swoje losy. W rzeczywistości aktorka za dwadzieścia lat popełni samobójstwo, ale bolesna autodestrukcja widoczna jest już teraz, kiedy dzwoni do prefekta policji i wydaje na śmierć kochanka.

Trzeba zabić tę miłość pobrzmiewa przez wieki.
Inaczej zabijano ją w greckim micie. Zabijali bogowie wiedząc, że ta kosztowna zabawka w rękach ludzkich sprowadzi tylko na ziemię nieodwracalny zamęt.
Trzeba więc zabić dzieci Niobe, trzeba ustrzelić Akteona, trzeba kazać Medei zaszlachtować dzieci.
Chrześcijaństwo czerpiące z judaistycznej ofiary karze Judaszowi wydać Chrystusa, a gnostyckie tropy podpowiedzą, że to z miłości do Mistrza. Piotr zaprze się ze strachu, ale czym jest strach?

Między studentką a bandytą na planie filmu pojawia się nagle miłość, o której obie strony dobrze wiedzą.
Wyrosła z bezpiecznie uprawianej higieny seksualnej, nudy wieczoru i instrumentalnego potraktowania drugiego człowieka, miłość spada jak mityczne przekleństwo i tak będzie potraktowana.
Banalna fabuła nagle przemieni się w przerażenie.
Racjonalność zabicia przesuwa się w rejon innej kategorii. Biorą w łeb Sonie Dostojewskiego idące za bandytą na katorgę. To bandyta jest krystalicznie czysty, a jego społeczne czyny lekkim pyłkiem w obliczu tego, co wydarza się między dwojgiem ludzi.

Właściwie polski film „Niewinni czarodzieje” powie to samo. Ale to będą chyba ostatnie podrygi wielkiego artystycznego wysiłku w kierunku zdemaskowania człowieka.

Ekscesy dzisiejszego kina, nad Wisłą i nad Sekwaną są też podobne.
Miłość można wrzucić w si@ć, a wyzwolonemu artyście przywrócić niewinność.

Zaszufladkowano do kategorii dziennik duszy | Dodaj komentarz

W samo południe

Szczelne są okna. Szczelne drzwi.
A chociaż dom twój nie forteca
to neutralność nie podnieca
jedynie niedostępność drwi.

W samo południe jak w westernie
weszłam w uliczkę. Dom w upale,
ale mieszkańców nie ma wcale
jest tak filmowo i bezwzględnie.

Odejdę sama. Moja gwiazda
spadnie na asfalt. Dźwięk jedyny
w ciszy przebrzmiałej, w której inny
aktor doświadczył znikąd wsparcia.

Zaszufladkowano do kategorii 2006 | Dodaj komentarz

Oko

Pustka. To tylko trochę ciała,
trochę komórek pulsujących.
mijam je, uwięziona w rymie.
Nie ma cię, chociaż jesteś przy mnie.
Nie ma mnie. Nie ma wśród modlących.
Nie ma mnie przy mnie.

W komórkach Bóg. I w każdej życie
tli się i bucha, jak chce, włada.
Milczę. I proszę o przeżycie.
Do siebie i do ciebie gadam.
I nic.

Cisza, okrągłe słowa murem,
szkła tafla, przestrzeń. Zawsze gniewna.
A proszę tylko, byś swych źrenic
nie dawał na obszary, które
są moim brakiem. A bezwiedna

oka źrenica po mnie wodzi,
nie widzi mnie, choć mówię: jestem!
Dnie i godziny, lata przy mnie
tak zmarnowanie. Tak, jak złodziej
niszczy pamiątki, by za bezcen
sprzedać. Nie sposób posiąść inne.

Zaszufladkowano do kategorii 2006 | Dodaj komentarz

Slam

slam.jpg

Zaszufladkowano do kategorii obrzędy | Dodaj komentarz

Fobia

Od kiedy tego lata osa morderczyni pozbawiła życia znaną aktorkę serialową, eksterminacji i pogromom nie było końca.

Nie pomogły tłumaczenia, że wypicie biednego owada w napoju nie alkoholowym i tak karze go niechybną śmiercią, że nie musi odpowiadać za fakt ludzkiej nieuwagi cały gatunek.

Wiadomo jednak, że mechanizm pojawienia się zagrożenia jest nieśmiertelny.
Toteż matki początkowe, jak i te, które w macierzyństwie się już utrwaliły i będą w nim trwać, aż tchu starczy, widząc na horyzoncie osę, muszą, ku przestrodze swojego dziecka zareagować.
A reagują tak, jak Katarzyna Figura w scenie filmu Polańskiego na klatce schodowej, ujrzawszy sławnego pianistę.

Przed śmiercią w wywiadzie Władysław Szpilman żałował, że podjął walkę o uratowanie swojego życia i że ją wygrał.

Zaszufladkowano do kategorii 2006 | Dodaj komentarz

Starość

Dzisiejsza śmierć Marka Grechuty w sędziwym wieku 60 lat każe zastanowić się nad problemem starości, bowiem uwagi, że „fantastycznie wyglądasz”, przy dzisiejszych technologicznych możliwościach przemysłu kosmetycznego, nie mają przecież żadnego znaczenia.
Nie mają ich futurystyczne dywagacje intelektualnych starców w typie Jacguesa Attali, jakoby idą czasy dwudziestego pierwszego wieku, czyli przesunięcia aktywności produkcyjnej do lat osiemdziesięciu, natomiast pięćdziesięciolatkowie będą jeszcze kwalifikowani do młodych.
Nic podobnego!
Takie, z pewnością przynoszące fortuny wydawcom książek, co dokumentuje właśnie odbywające się 58. Międzynarodowe Targi Książki we Frankfurcie, lisie teorie, prowadzą na manowce nie tylko starców, ale i młodych.

Obserwując bezcielesne internetowe portale literackie, korzystające jedynie z umysłowo – duchowej kondycji człowieka, wszelkie przyjemne prognozy dla starców, biorą w łeb, przy byle konflikcie.
Mimo wymaganej daty urodzin przy rejestracji w poetyckim portalu Nieszuflady, nic nie daje jej zatajenie, gdyż chęć okazania swojego fantastycznego wyglądu jest silniejsza, wspomagana ministerialnym projektem Gil-Gillinga.
Starość, charakteryzująca się też między innymi powoływaniem się przy byle okazji na dawne osiągnięcia (Balek), nie omija ludzi w wieku jeszcze dość przyzwoitym.

A jednak to ci, którzy nie mogą uwierzyć, że natura dąży do stanu sprzed okresu niemowlęcego i proces starzenia rozpoczyna się właśnie z przyjściem na świat, słusznie pilnują, by rzekome kumpelstwo, do którego zawsze ciąży strona nie mająca już nic do stracenia, nie zaistniało.

Zgrzybiała kokieteria, brak popędu płciowego z równoczesnym złudzeniem, żeśmy się go wreszcie pozbyli i żałowanie, że nie uwiedliśmy, kiedy była ku temu okazja, brak jakiegokolwiek rozwoju na płaszczyźnie duchowej i umysłowej – to właśnie starość.

Zaszufladkowano do kategorii dziennik duszy | Dodaj komentarz