Sceny myśliwskie

Winą jest twoją, że gdy polowanie
uniknąć może ofiary
wskazujesz me tropy. Wiesz, że do pary
zrobić nas mogło wybranie.

Winą jest twoją, że krew moja znaczy
ślady wolności: tu byłam.
Farba czerwona, przemieniona na chłam,
pokrzywia w sposób dwuznaczny.

Winą jest twoją, że jesteś. Bo gdyby
los nas nie znalazł: brak winy.
I może bez winy byłby ktoś inny?
Może wybraniu sprostałby?

Winą jest twoją, bezpiecznie niewinną,
tego, co boi się sfory:
brak ci odwagi i brak ci pokory
by prawość nie była inną.

Lasy i pola się stają nikczemne,
a mnie chciano spętać na rzeź.
Jesteś w tej ciżbie, gdzie nawet twa odzież
łajdaka, rumieni czerwień.

Rytuał jest jeden. Mrok jest z dna czerni.
Psy gonią. Strach być gonionym…
Las jest z plastiku, a trąbka naczyniem
na zew psom… Wszyscy są wierni.

Ukryję się w norze. Czekać do rana –
mgła zimna czoło me sperli –
– to prolongata czczej galanterii
odraczająca ten dramat.

Ty jesteś w sforze! To ty jesteś łowczy
naganiacz, tropiciel, strzelec.
Lepiej gdy gonisz, bo lepiej, gdy wiele
funkcji niż jak posokowca

los w psiarni. Traci tam i miłość i pana
w dziennym tumulcie i wrzasku,
a kiedy polujesz, to masz oklasków
tak dużo. Reszta się kłania.

Ja jeszcze żyję. I ścigasz mnie jeszcze
choć koniec dla nas niedługi.
Przeżyłam w ucieczce leśne szarugi,
gdy rozszarpywałeś przestrzeń.

Zaszufladkowano do kategorii 2006 | Dodaj komentarz

Amelia

amelia.jpg

Zaszufladkowano do kategorii uczucia | Dodaj komentarz

Jolanta Stefko – „po niczyjej stronie”, „Ja nikogo nie lubię”, „Możliwe sny”

Bardzo bym chciała napisać hymn pochwalny na cześć tegorocznej laureatki Nagrody Kościelskich. Być wśród tak wspaniałych nazwisk, jak pilotujących ten talent od jej debiutu – Jerzy Jarzębski, Marian Stala i Stanisław Lem.
Niestety, nie tylko nie jest mi to dane, ale wczytując się w wiersze pisarki, mam ciągle wrażenie, że nawet, w tym konflikcie sumienia, nie mam wyboru. Jolanta Stefko pisze bardzo konkretnie. Dorota Masłowska napisałaby „spierdalaj”.

Jolanta Stefko, jako duch subtelny, pisze:

NOLI ME TANGERE
I
Widzę cię zbyt wyraźnie.
II
Stań trochę dalej.
III
Odejdź od mojego
Świata

Tak wykluczoną, pozostaje mi przeczytać krótki esej „Choroba na śmierć” Jerzego Jarzębskiego, kończący debiutancki tomik.
Dowiaduję się, że dziewczynka nie tylko „psuje zabawę”, co w dzisiejszych czasach ma podobno znamiona anarchistycznego obowiązku artysty, któremu lata życia przypadły akurat w momencie permanentnej zabawy świata, ale też wagę śmierci, którą traktuje podobnie jak Kierkegaard, z racji chyba rówieśnictwa. Idąc za ciosem nazwisk wielkich, Jarzębski nie ma słów zachwytu w recenzji “Tygodnika Powszechnego”, porównując pisarkę do Gombrowicza przy okazji „Możliwych snów”, pierwszej powieści Stefko.

Rzeczywiście, jej bohater, uczeń technikum budowlanego próbuje go ambitnie ogarnąć w absurdzie prowincjonalnej beznadziei gigantami typu Goethe, czym zagina nauczycieli wpędzając ich w kompleksy.
Nawet olśnienie zawartością Muzeum Sanockiego każe mu być dumnym z odbioru trudnych obrazów Beksińskiego, których nauczycielka nie jest w stanie pojąć.
Ale czy na popisie zbudował swój świat Gombrowicz?

Jest jeszcze aura całego dotychczasowego dorobku Stefko.

Aura niepokojąca przez to, że nagradzana. To robaczywość, źle pojęty Bosch przez młodość, nie posiadającą jeszcze zaplecza, odpowiednich narzędzi w mówieniu o czymś, co ją przerasta. Ogląda obrazy adekwatne do widzenia świata (niezgoda) i ten oniryzm blokuje dalsze poznanie. To tak, jak niemowlę nad łóżeczkiem obok twarzy matki widzi obrazek – anioła prowadzącego małe dziecko przez kładkę i zwierzęcym instynktem bezpieczeństwa do śmierci kultywuje sentymentalny kicz.

Nic nie różni się Beksiński od anioła, nie bądźmy takimi optymistami.

Grozę budzi natomiast zwykła podróba intelektu, egzystencjalnego przeżycia w twórczości, której największe tuzy naszego życia literackiego nie chcą rozpoznać.

Zaszufladkowano do kategorii czytam więc jestem | Dodaj komentarz

Slam

Po przeczytaniu na portalu „kumple”, że krytyka geriatryczna jest jak herbata o smaku selera naciowego z delikatną nutą kiełbasy krakowskiej podsuszanej (jolsko 2006-10-05 11:20:45), szybko pojechałam na festiwal literacki, odbywający się w wielkim centrum kulturalnym w naszym mieście, by doświadczyć na własnym ciele internetową blokadę między pokoleniami.
Nie będę wypominać młodym, że gmach goszczący tegoroczne literackie świętowanie, zwany przez tubylców „December Platz” z racji fundatora budowli, pierwszego I Sekretarza Komitetu Wojewódzkiego PZPR, Zdzisława Grudnia, pomysłodawcy wybudowania dla rządzących elit siedziby z własnym lotniskiem na dachu, jest jakimś metaforycznym pomostem między pokoleniami. Lekkie podretuszowanie architektoniczne wystarczy przy zamianie władzy na kulturę.

Z dyskusji trzech wydawców, którzy pracują najchętniej w młodym materiale artystycznym : Artura Burszty, Pawła Dunina – Wąsowicza i Piotra Mareckiego wynikało, że utracili władzę nad rynkiem wydawniczym kręcąc sobie bicz na siebie tym, że umożliwili dzieciom zabawę w literaturę. Proste urządzenie, jakim jest w tej chwili komputer nagle przestał służyć pierwotnemu szlachetnemu celowi gier komputerowych i zamienił się w niebezpieczne narzędzie.
Piotr Marecki skarżył się, że do jego wydawnictwa napływa dziennie 60 rękopisów powieści, a Paweł Dunin-Wąsowicz obliczył, że na jednego czytelnika przypada dwóch pisarzy. W najbardziej komfortowej sytuacji był Artur Burszta, twórca prawdziwego przemysłu poezji stojącej jakościowo najwyżej w porównaniu z innymi gatunkami literackimi. Przyciśnięty pytaniami z sali, kto komu i ile płaci w tym przemyśle, doszedł ku przerażeniu słuchaczy do wniosku, że jest to zajęcie hobbistyczne i że trzeba do niego dopłacać. Słuchacze zaniepokojeni próbowali w dalszym ciągu pozyskać cenne informacje, szczególnie, że byli to ludzie młodzi i od tych rozmów kwalifikacyjnych na poetę zdawali się decydować, czy w ten interes w przyszłości wejdą. Niestety, mimo, że padła nawet ogromna suma pięciu tysięcy, w dalszym ciągu nie wiadomo było (jak między kochankami o zróżnicowanym wieku, których spełnienie niestety trzeba potwierdzić jakąś sumą), kto komu.

Po tym dramatycznym wstępie wszyscy przeszli do podziemia komunistycznej budowli (gdyby się ustrój utrzymał, wybudowanego do dręczenia politycznych więźniów), na slam poetycki.
Wysmakowawszy siedzącą przy stolikach młodzież, jako osoba stara, a lubieżna, obfotografowałam przede wszystkim Gil Gillinga w zemście za internetowy maraton fotek.
Ze słów organizatorów wynikało, że jest niespodziewany deficyt poetów. Z szesnastu obmyślonych, którzy mieliby widzów nadmiarem nie zadręczyć, a jedynie wprowadzić ich w euforyczny stan greckiej, szlachetnej rywalizacji, zgłosiło się jedynie dziesięciu. Ktoś z sali naprędce napisał jednak wymagane cztery wiersze i impreza mogła się odbyć.

Niestety, musiałam wyjść, by nie słuchać cudzych wierszy, skoro nie życzę sobie, by słuchano moich. Jest to przecież nielojalne.

Zaszufladkowano do kategorii 2006 | Dodaj komentarz

Bilans

Pani Tomsia w podstawówce dawała mi zawsze z rysunków piątkę minus, mimo, że byłam lepsza od Reni. Renia otrzymywała piątkę w serduszku. Dzisiaj Renia, być może po mężu Beger, piastuje kierownicze stanowisko, lub jest w rządzie. Ja pozostałam przy rysunku.

Na studiach mój ulubiony profesor powiedział mi, że będę Nikim, jak nie zapiszę się do Partii.

Jako Nikt, z bilansem ujemnym, podjęłam pracę nauczycielki rysunków. Po roku zwolniono mnie, z powodu nieumiejętności utrzymania dyscypliny w klasie. Do dzisiaj spotkane na ulicy sprzątaczki szkolne nie odkłaniają mi się, pamiętając dyskomfort w jakim musiały przeze mnie pracować. Syn pomocy dentystycznej, którą w desperacji poprosiłam o pomoc w celu uciszenia klasy, pluje na mnie z okna pierwszego piętra. Pamięta pewnie, że wezwałam jego matkę w kulminacyjnym momencie najlepszej klasowej zabawy, a ona spoliczkowała go przy całej klasie i zapewne nie może mi tego zapomnieć.

Nie tylko ja mam bilans ujemny.

Zaszufladkowano do kategorii 2006 | Dodaj komentarz

Krowy

krowy.jpg

Zaszufladkowano do kategorii uczucia | Dodaj komentarz

Susan

susan.jpg

Zaszufladkowano do kategorii związki | Dodaj komentarz

Matt

matt.jpg

Zaszufladkowano do kategorii związki | Dodaj komentarz