MICHAEL JACKSON

Michael Jackson zmarł wczoraj, 25 czerwca 2009 roku w Los Angeles.
Teledysk z zachwycającym chłopcem po raz pierwszy polska TV pokazała chyba w latach siedemdziesiątych. Ale na polskich bazarach, targowiskach i w handlu tzw. prywatnej inicjatywy można było kupić już długopisy i kalkomanie z portretem murzyńskiego chłopca. Legenda Michaela Jacksona w Polsce rozwijała się w tęsknocie do profesjonalnego tańca i do dziecka, które eksponowało na estradzie wolność, co w kontraście do szkolnych, sformalizowanych akademii było niezwykle ważne. Dzisiaj, kiedy po śmierci Michaela Jacksona podkreśla się jego zasługi w zatarciu granic pomiędzy płciami, rasami i etapami jednostkowego życia, postać uniwersalnego, wiecznego chłopca i tak pozostanie pierwotna i uformowana na zawsze.

Jackson 5 – ABC (J5 Show)

Zaszufladkowano do kategorii dziennik duszy | Dodaj komentarz

MORZE

Zawsze morze będzie końcem świata
gdy rozsypiesz prochy. Itaka
jest tylko mityczna w twoich roszczeniach.
Wolne są przestrzenie dla sumienia,
które w fikcyjnym postanowieniu
luźno się tłucze. Więc mi nie mów,
że mam gdzieś ciebie, mieszkanie, sąsiadów.
Nie jestem skalnym zbiorem owadów,
materią paleontologiczną.
Jestem rzeczą oczywistą
jak mieszkańcy miasta z najuboższej ulicy.
Widmem jest statek bez kotwicy.

Zaszufladkowano do kategorii 2009, Nie daję ci czytać moich wierszy | Dodaj komentarz

PORA URODZAJU

Nie darmo się łączymy w dobrej wierze,
ziarno się sypie, pełne są spichlerze,
drży koło losu, zmieniać się już nie chce,
tak dobrze jest! W Erze,

w Playu, w każdym nowym providerze
będą podobne obfitości pola,
które pobierze twoja wola
w dwójnasób, po kilkakroć. Orał

Mistyfikator! Jego pora
była zbyt młoda, aby na zbiór drugi
nie stało plonu! Był i był! Zasługi
wspólne są wtedy, kiedy oni wierzą w siebie:
wspólnicy zbrodni. Że obetną głowy
wszystkim, których plon nie jest gotowy
do zbioru. Razić czym się da: rzut pantoflem,
cylindrem, stringami lub koszulką moro,
dla kamuflażu słonecznym patrolem!

Są ruchy przychylne. Lecz bolą
tak samo długo, jak poślednie stany
w słoneczny ranek, wśród liściastej ściany
zieleni bezpiecznej, gdzie w dobrej wierze
powierzasz siebie i swe organy.

Nieodwracalne są pozoru rany
złudnie wybrane! Tak w to życie prościej
sięgać siermiężnej? Poprzestać, by norą
było mieszkanie, miasto? Sobie w niej dorośleć?

Wciąż nasz urodzaj jest naszą porą.

Zaszufladkowano do kategorii 2009, Nie daję ci czytać moich wierszy | 5 komentarzy

CUBA” str. 14

014

Zaszufladkowano do kategorii Komiks | Jeden komentarz

STRAŻ NOCNA

Nie, nie skończył się Rembrandt.
Trwamy na posterunkach. Powiedz
o splendorze, o psach, stracie lat
w których dług rósł i w tobie.

Mój portret był utworzony z innymi
jak zadośćuczynienie.
Strzeżemy, by być strzeżonymi,
bo jesteśmy wszystkim i w cenie.

Zaszufladkowano do kategorii 2009, Nie daję ci czytać moich wierszy | Dodaj komentarz

SPOTKANIE

Gdzie ja gdzie ty, a jednak jesteś przy tym
spotykamy się, choć cały świat nas nie chce,
gdyż deszcz, co moczy chodnikowe płyty
jeszcze wcześniej,
dwoje zwielokrotnił w powtórzeniach!
Nasze odbicia, nasza synteza
tylko iluzją mokrego kamienia
nie, nie trzeba
konkretów. Osobność w znikaniu
to śmierć. A mamy ją na własność!
Dodamy się tak samo
temu miastu,
które ocieka tobą będąc też przy mnie:
w każdej kropli jest nas nasycenie.

Spotkamy się, deszcz spadnie niechybnie,
kiedy, nie wiem.

Zaszufladkowano do kategorii 2009, Nie daję ci czytać moich wierszy | Dodaj komentarz

CUBA” str. 13

013

Zaszufladkowano do kategorii Komiks | 4 komentarze

PRZECZUCIA

Wszystko to bez nas. Ledwo przenikanie
z niewiadomego.
W przeoczeniu dowód nagle stanie
jak praca szpiega
bez skutku, ale przypadkowo daje
straszne rezultaty:
domysł jak nietoperz lub zając
przecisnął się przez kraty.

Zaszufladkowano do kategorii 2009, Nie daję ci czytać moich wierszy | Dodaj komentarz