{"id":1997,"date":"2010-03-17T01:51:28","date_gmt":"2010-03-17T00:51:28","guid":{"rendered":"http:\/\/bienczycka.com\/blog\/?p=1997"},"modified":"2010-03-17T12:36:17","modified_gmt":"2010-03-17T11:36:17","slug":"marcin-swietlicki-gaja-grzegorzewska-irek-grin-%e2%80%9eorchidea","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/bienczycka.com\/blog\/?p=1997","title":{"rendered":"Marcin \u015awietlicki, Gaja Grzegorzewska, Irek Grin \u201eOrchidea&#8221;"},"content":{"rendered":"<p>Wszystkie powie\u015bci nazwane krymina\u0142ami, kt\u00f3re Marcin \u015awietlicki napisa\u0142 do tej pory s\u0105 bardzo dobre dlatego, \u017ce krymina\u0142ami nie s\u0105. I nawet ten ostatni zabieg pisania zespo\u0142owego uda\u0142 si\u0119 tylko dlatego, \u017ce zespo\u0142owo nie spos\u00f3b pisa\u0107, bo pisanie to rzecz osobno\u015bci literackiego ja. Przeciwie\u0144stwa i paradoksy s\u0142u\u017c\u0105 dobrze sprawie tylko dlatego, \u017ce napisanie dobrego krymina\u0142u klasycznego w dzisiejszym \u015bwiecie w dobie innych rozrywek i innego sposobu my\u015blenia jest niemo\u017cliwe. Dlatego w efekcie otrzymujemy pasmo nabijania si\u0119 z tego gatunku, a przede wszystkim kpienia z czytelnika, kt\u00f3ry trzymaj\u0105c si\u0119 kurczowo swoich czytelniczych przyzwyczaje\u0144 dostaje to, na co zas\u0142u\u017cy\u0142 \u2013 ca\u0142kowit\u0105 niekonsekwencj\u0119 narracji, kt\u00f3ra w tym gatunku jest podstaw\u0105 i dyscyplin\u0105.<\/p>\n<p>Najwi\u0119kszym urokiem \u201eOrchidei\u201d jest odnajdywanie si\u0119 czytelnika w ciasnej przestrzeni Krakowa, w jej topografii, w\u015br\u00f3d istniej\u0105cych knajp i zabytkowych miejsc, gdzie r\u00f3wnocze\u015bnie narrator w najsilniej zaznaczonej odrazie u swojego g\u0142\u00f3wnego bohatera &#8211;  mistrza &#8211;  jeszcze pog\u0142\u0119bia swoj\u0105 niech\u0119\u0107 do takiego w\u0142a\u015bnie Krakowa:<\/p>\n<p><em>\u201e(&#8230;)Dzi\u0119ki m\u0105drym w\u0142adzom miasta powsta\u0142o europejskie cacuszko dla pijanych mieszka\u0144c\u00f3w Wysp Brytyjskich(&#8230;)\u201d<br \/>\n<\/em><\/p>\n<p>Podkre\u015bla te\u017c swoje oburzenie zniszczeniem Rynku pomnikiem Mitoraja rozpocz\u0119te w poprzednich ksi\u0105\u017ckach.<br \/>\nKontynuuj\u0105 si\u0119 ca\u0142y czas w\u0105tki z poprzednich krymina\u0142\u00f3w dalszym ci\u0105giem wypadk\u00f3w, jak w serialu, dziejami powo\u0142anych tam postaci, ale te\u017c autorzy wprowadzaj\u0105 zupe\u0142nie nowe osoby rozpisane przez Gaj\u0119 Grzegorzewsk\u0105 i Irka Grina. Ko\u0144cowy produkt, jakim jest \u201eOrchidea\u201d jest jednak bardzo sp\u00f3jn\u0105 literacko zwariowan\u0105 opowie\u015bci\u0105 o dzisiejszym \u015bwiecie, kt\u00f3ry si\u0119 w ksi\u0105\u017cce rozpad\u0142 na r\u00f3\u017cnorakie ludzkie i zwierz\u0119ce potrzeby i doznania, w kt\u00f3rych jedne postacie zdeterminowane s\u0105 swoj\u0105 prac\u0105, inne wygl\u0105dem zewn\u0119trznym, jeszcze inne traumami dzieci\u0144stwa i dojrzewania, albo \u017cyj\u0105ce ju\u017c \u017cyciem Sieci, kt\u00f3ra je w pewnych aspektach deformuje, w innych wzbogaca. Te podobne do sposobu kr\u0119cenia film\u00f3w czeskich, a \u017ar\u00f3d\u0142owo podobne robocie Roberta Altmana (\u201eNa skr\u00f3ty\u201d), lu\u017ane w\u0105tki zbiegaj\u0105ce si\u0119 co jaki\u015b czas i rozchodz\u0105ce, zataczaj\u0105ce r\u00f3\u017cne kr\u0119gi, by znowu si\u0119 spotka\u0107, s\u0142u\u017c\u0105 nie, jak w konwencjonalnym kryminale zagadce, ale wr\u0119cz czemu\u015b przeciwnemu. Pr\u00f3ba rozwik\u0142ania tajemnicy mordercy, kt\u00f3ry przypina swoim ofiarom karteczki, staje si\u0119 mozolnym pretekstem dla uwypuklenia wszelkich stereotyp\u00f3w, jakimi op\u0119tani s\u0105 bohaterowie, wyci\u0105gni\u0119cia na \u015bwiat\u0142o dzienne ich skrywanych wad, z kt\u00f3rymi si\u0119 m\u0119cz\u0105 i m\u0119cz\u0105 otoczenie. Pokazany absurd nieszcz\u0119\u015bcie czyni norm\u0105, \u015awietlicki nie wyobra\u017ca sobie \u015bwiata innego ni\u017c tego, kt\u00f3ry jest i nie potrafi\u0142 go inaczej prze\u017cywa\u0107 bez wyci\u0105gania na wierzch wszelkich skrywanych wstydliwie u\u0142omno\u015bci. I tak ta ma\u0142ostkowo\u015b\u0107 buduje sytuacje komiczne, jakby zaskakiwane swoj\u0105 wymow\u0105 nawet samego autora. St\u0105d mo\u017ce si\u0142a tych powie\u015bci, bo w\u0142a\u015bciwie zabieg wprowadzania realnych, znanych osobisto\u015bci \u015bwiata literackiego do r\u00f3l w swoich utworach stosuje wi\u0119kszo\u015b\u0107 wsp\u00f3\u0142czesnych pisarzy. Zrobi\u0142 to np. Jaros\u0142aw Klejnocki w \u201ePo\u0142udniku 21\u201d, a jednak nie osi\u0105gn\u0105\u0142 wy\u017cyn takiego absurdalnego humoru, jak \u015awietlicki. I niewa\u017cne jest to, \u017ce \u015awietlicki stosuje wszystkie chwytny niedozwolone, \u017ce pe\u0142no tu kalambur\u00f3w, ogranych zwrot\u00f3w, przys\u0142\u00f3w i zwyk\u0142ego bredzenia, bo to ma zawsze jakie\u015b jeszcze drugie dno i tylko pozornie jest prostackie i powierzchowne. Gra s\u0142\u00f3w \u201eFranaszek\u201d i \u201eMi\u0142oszek\u201d z\u0142o\u015bliwie u\u017cyta wobec zdaje si\u0119 swojego by\u0142ego kolegi z Tygodnika Powszechnego, to nie tylko wyra\u017cony tym stosunek do barwno\u015bci luminarzy Krakowa, gdzie intelektuali\u015bci namaszczaj\u0105 si\u0119 godn\u0105 prac\u0105 nad noblistami w kawiarniach wystawiaj\u0105c si\u0119 tym na widok publiczny. To te\u017c jakby zdawanie sobie sprawy z mechanizm\u00f3w rz\u0105dz\u0105cych pewn\u0105 mentaln\u0105 prowincj\u0105, gdzie nikt nie \u017cyje \u017cyciem w\u0142asnym. I je\u015bli zobaczymy tabun taks\u00f3wkarzy op\u0119tanych fantazjami seksualnymi, rywalizuj\u0105ce ze sob\u0105 siostry w kisielu, nastolatk\u0119 uprawiaj\u0105c\u0105 seks w Sieci, policjanta \u017cyj\u0105cego naprawd\u0119 tylko w second lifie, prywatnego detektywa (przeciwie\u0144stwo filmowych macho), kt\u00f3ry \u017cycie p\u0142ciowe rozpocznie tylko po \u015blubie, to i tak zawsze w tle czujemy obecno\u015b\u0107 mistrza, kt\u00f3ry \u017cyje tylko po to, by tym stwarzanym na kartach ksi\u0105\u017cki lustrzanemu \u017cyciu  odm\u00f3wi\u0107 uczestnictwa. Posta\u0107 mistrza ulega alienacji pozornej, bo jest poprzez indyferencj\u0119 i nieobecno\u015b\u0107 w rozgrywaj\u0105cych si\u0119 scenach zawsze obok, a losowe wpl\u0105tanie go w intryg\u0119 powoduje w nim pop\u0142och i dzieci\u0119c\u0105 bezradno\u015b\u0107. Postawa mistrza, alter ego pisarza, to te\u017c puszczanie oka czytelnikowi podkre\u015blane dystansuj\u0105cymi wszystko podzi\u0119kowaniami na ko\u0144cu rozdzia\u0142\u00f3w. Dowodzi, \u017ce ma\u00a0 ma do czynienia zupe\u0142nie z czym\u015b innym ni\u017c modne dzisiaj krymina\u0142y retro, pisane przez Marka Krajewskiego:<em> <\/em><\/p>\n<p><em>\u201e(&#8230;)D\u017cuma kryminalna, kultywowana przez programy telewizyjne, seriale i serwisy informacyjne, rozprzestrzenia\u0142a si\u0119 bardziej ni\u017c w przedwojennym Wroc\u0142awiu, na kt\u00f3ry teraz m\u00f3wi si\u0119 Breslau.(&#8230;)\u201d<\/em><\/p>\n<p>\u015awietlicki stwarza wi\u0119c co\u015b zupe\u0142nie innego, pozornie lekkiego i frywolnego, co jednak pod pozorem zwariowanego krakowskiego krymina\u0142u kryje impotencj\u0119 \u017cyciow\u0105 mistrza, ale i niemoc odnalezienia \u0142adu w otaczaj\u0105cym \u015bwiecie, kt\u00f3ry bezpowrotnie si\u0119 rozpad\u0142 na kawa\u0142ki, kt\u00f3re\u00a0 \u017cyj\u0105 i poruszaj\u0105 si\u0119 ju\u017c swoim \u017cyciem samowolnie, bez \u017cadnej koordynacji. I jest to te\u017c r\u00f3wnocze\u015bnie smutna diagnoza dzisiejszej literatury.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Wszystkie powie\u015bci nazwane krymina\u0142ami, kt\u00f3re Marcin \u015awietlicki napisa\u0142 do tej pory s\u0105 bardzo dobre dlatego, \u017ce krymina\u0142ami nie s\u0105. I nawet ten ostatni zabieg pisania zespo\u0142owego uda\u0142 si\u0119 tylko dlatego, \u017ce zespo\u0142owo nie spos\u00f3b pisa\u0107, bo pisanie to rzecz osobno\u015bci &hellip; <a href=\"https:\/\/bienczycka.com\/blog\/?p=1997\">Czytaj dalej <span class=\"meta-nav\">&rarr;<\/span><\/a><\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"nf_dc_page":"","footnotes":""},"categories":[3],"tags":[265,263,264,266,262],"class_list":["post-1997","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-czytam-wiec-jestem","tag-orchidea","tag-gaja-grzegorzewska","tag-irek-grin","tag-krajewski","tag-marcin-swietlicki"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/bienczycka.com\/blog\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/1997","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/bienczycka.com\/blog\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/bienczycka.com\/blog\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/bienczycka.com\/blog\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/bienczycka.com\/blog\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=1997"}],"version-history":[{"count":7,"href":"https:\/\/bienczycka.com\/blog\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/1997\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":2004,"href":"https:\/\/bienczycka.com\/blog\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/1997\/revisions\/2004"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/bienczycka.com\/blog\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=1997"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/bienczycka.com\/blog\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=1997"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/bienczycka.com\/blog\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=1997"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}